Obroty były bardzo niskie i również zbliżone do piątkowych. Spośród sektorów znowu relatywnie dobrze zachowywały się banki. Przez cały dzień dosyć dużą podaż widać było na TPSA. Nie najlepiej zachowywał się też PKN, mimo że przed sesja opublikował niemal zgodne z oczekiwaniami wyniki za czwarty kwartał.

W sytuacji technicznej do istotnych zmian nie doszło. Na wykresie indeksu ukształtowała się świeca o nieznacznym czarnym korpusie, z niewielkim górnym cieniem (może być zapowiedzią niewielkiego osłabienia w początkowej fazie jutrzejszej sesji). WIG20 znowu nie uporał się z najbliższą barierą podażową - luką bessy z ubiegłego wtorku: 1102 - 1105 pkt. Mimo wszystko w perspektywie najbliższych sesji bardziej prawdopodobne są wzrosty niż spadki rynku. Indeks w ostatnią środę dotarł bowiem do dolnej linii łagodnie opadającego miesięcznego kanału spadkowego. Od tamtego dnia rynek lekko odbija. Całkiem zatem możliwe, że w tym tygodniu indeks dotrze do górnej linii kanału, biegnącej obecnie na 1120 pkt. Za takim scenariuszem przemawia zachowanie wskaźników technicznych - oscylator stochastyczny wygenerował w piątek sygnał kupna a MACD zatrzymał spadek na poziomie linii sygnalnej.

Duży wpływ na to co będzie się działo na naszym rynku będzie mieć sytuacja na zachodzie. Tam jednak sentyment rynkowy ostatnio nieco się poprawił. Podobnie obraz techniczny. Szanse na kontynuację krótkoterminowych wzrostów w USA i w Eurolandzie nadal pozostają. U nas lokalnym czynnikiem zagrożenia są jeszcze konsekwencje rozpadu koalicji. Jeżeli jednak nowy gabinet uda się szybko sformować, rozpad koalicji nie powinien już oddziaływać negatywnie na rynek. Podobnie zresztą jak w przypadku rozpadu AWS - UW dwa lata temu.