Dolar jest najsłabszy wobec wspólnej waluty od niemalże 4 lat. Co prawda zaraz po wypowiedzi Snowa jego rzecznik prasowy poinformował, że sekretarz skarbu nadal jest zwolennikiem polityki silnego dolara, jednak oświadczenie to nie spowodowało drastycznego zwiększenia popytu na amerykańską walutę. Należy bowiem zauważyć, że odejście od polityki silnego dolara mogłoby spowodować odwrócenie się długoterminowych inwestorów od amerykańskiego rynku, co z kolei niosłoby za sobą negatywne konsekwencje dla gospodarki Stanów Zjednoczonych. Tymczasem krótkoterminowe bądź też średnioterminowe osłabienie dolara korzystnie wpływa na konkurencyjność amerykańskich przedsiębiorstw na rynku międzynarodowym bez większych negatywnych skutków w długim terminie. Inwestorzy oczekują dziś na publikację wskaźnika aktywność w sektorze usług (ISM). Przypomnijmy, że po poniedziałkowej publikacji dużo gorszego od oczekiwań indeksu ISM dla sektora wytwórczego rozpoczął się dynamiczny spadek wartości dolara wobec euro (z poziomu 1,0785).

Pierwsza część sesji na rynku złotego przyniosła lekkie umocnienie naszej waluty. Kurs EUR/PLN zniżkował z poziomu 4,3250 na otwarciu sesji do 4,3080, aby o godzinie 13:00 wynosić 4,3150. Z kolei za dolara płacono 3,9310 złotego, podczas gdy jeszcze rano kurs wynosił 3,94. Po ostatniej fali osłabienia naszej waluty inwestorzy rozpoczęli realizację zysków w długich pozycjach w walutach. Minister finansów Grzegorz Kołodko stwierdził dziś rano, że będzie starał się znaleźć w parlamencie poparcie dla proponowanych przez niego reform wśród partii opozycyjnych. Czynnikiem stanowiącym lekkie wsparcie dla złotego była dziś także aukcja dwuletnich obligacji skarbowych, których podaż wyniosła 2,5 mld złotych. Warto zaznaczyć również, że w krótkim terminie pozytywnie na złotego może wpłynąć ewentualna obniżka stóp procentowych w Eurolandzie (decyzja ECB zostanie ogłoszona jutro). Największym zagrożeniem dla naszej waluty w najbliższym czasie, pomijając wewnętrzne aspekty polityczne, pozostaje ryzyko wybuchu wojny z Irakiem, co negatywnie wpłynęłoby na wartość walut rynków wschodzących.