Dało to natychmiastowe odreagowanie do 3.9150 i od tej pory trwa u nas niczym nie zmącony spokój. Świetnym do tego pretekstem stało się międzynarodowe oczekiwanie na decyzję Europejskiego Banku Centralnego o poziomie stóp procentowych. Co prawda większość analityków spodziewała się obniżki, jednak nieco lepsze dane makroekonomiczne z Europy, opublikowane na początku tygodnia, wprowadziły tu istotny element niepewności. Inwestorzy wstrzymali się wobec tego z handlem i aż do decyzji ECB kursy pozostawały na tych samych poziomach: EUR/USD 1.0950-60, USD/PLN 3.9080 - 3.9140, zaś EUR/PLN 4,2770 - 4,2860. Tuż przed opublikowaniem komunikatu wzrosła nerwowość na rynku EUR/USD, co przyczyniło się do ustanowienia dziennego minimum na poziomie 1.0930. Jednak ostateczne cięcie o 25 punktów zachęciło do kontrataku popyt i znaleźliśmy się 40 pipsów wyżej. W tle tych makroekonomicznych wydarzeń toczyła się czysto "techniczna" walka o utrzymanie poziomu 1.0940. Jeśli długa strona rynku pozwoliłaby na trwalsze zejście poniżej tej wartości, wówczas pojawiłaby się uzasadniona obawa o wiarygodność przedwczorajszego sygnału odnowienia trendu wzrostowego. Przypomnijmy, że chodzi tu o przekroczenie średnioterminowego szczytu europejskiej waluty ze stycznia br. Sukces w obronie 1.0940 zaowocuje natomiast z pewnością przyłączeniem się następnych graczy liczących na wzrosty wspólnej waluty, dzięki czemu pojawi się szansa na przekroczenie psychologicznej bariery 1.1000 i kolejne rekordy EUR/USD już w najbliższych dniach. Pogłoski rynkowe głoszą, iż w sukurs "byczej" stronie rynku przyszedł chiński bank centralny, decydujący się na przewalutowanie kolejnej części rezerw dolarowych na euro. Jeśli byłoby to zgodne z rzeczywistością, wówczas inwestorzy grający na zwyżkę EUR/USD mogą spać spokojnie...