Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 14.03.2003 15:37

Od ponad tygodnia nasz rynek wydawał się bardzo silny. Nie tylko ze względu

na utratę korelacji do zagranicznych parkietów, ale też widać to było w

"stylu" kupna, czy wielkości byczych ofert na głównych akcjach. W końcu

jednak przyszła też kolej na nas i tak samo jak niedźwiedzie były mocno

zdenerwowane poniedziałkowym wzrostem wbrew całemu światu, tak samo dzisiaj

Reklama
Reklama

byki wyrywały włosy z głowy, gdy po rekordowym wzroście (odbiciu) w USA i

całym Eurolandzie, my po wczorajszej spokojnej sesji nie nadrabialiśmy tego

rajdu. Oczywiście nadrabiać nie ma co i nasi inwestorzy dobrze o tym

wiedzieli. Nasz rynek rośnie tylko wtedy, gdy można oczekiwać wzrostów, a

nie gdy na te wzrosty trzeba reagować. Taki (czasami ślepy) owczy pęd to

jedynie specyfika Frankfurtu czy Londynu, ale to też trochę wynika ze

Reklama
Reklama

specyfiki notowanych tam spółek. U nas nikt przecież Prokomu do Microsoftu

porównywać nie będzie i trudno by te ruchy były wiernie odwzorowywane.

Początek sesji nie był jeszcze taki zły. Euforia w USA przełożyła się u nas

na 9 pkt. wzrost i wraz z otwarciem kasowego dorzuciliśmy jeszcze 6 pkt

ustanawiając maks.. na 1125 pkt. czyli przy ostatnich szczytach.

Analogicznie indeks, który drugi dzień walczył z 1120 pkt. Potyczki na obu

Reklama
Reklama

rynkach nieudane i opory zostały umocnione, bowiem już po pierwszych tikach

indeksu rozpoczął się spadek, trwający z małymi przerwami już do końca

sesji. Kontrakty01.gif Indeks01.gif

Warto zwrócić tutaj uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze nie pamiętam, na co

nawet uwagę zwróciło (jak zawsze bycze) CNBC, żeby po tak rekordowym

Reklama
Reklama

wzroście w USA Euroland zachowywał się tak mocno, a kontrakty w USA

zwiększały plusy na kontraktach. Oczywiście wzrost często przekłada się na

kolejne sesje, ale aż po takich rekordowych wyskokach jest zawsze obawa, że

było to tylko i wyłącznie wyciskanie krótkich i na kolejnej sesji czeka nas

przynajmniej uspokojenie nastrojów, a nie kolejny wzrost. Tego dzisiaj nie

Reklama
Reklama

było i zachodnie parkiety były dalej bardzo mocne. Przełom na środowej sesji

wyraźnie zmienił psychikę inwestorów.

Po drugie u nas też było trochę nietypowo. Jak wspomniałem na wstępie

byliśmy jedną z najsłabszych giełd. Jako jedyni z głównych europejskich

parkietów (wliczając Bux) zeszliśmy szybko na minusy, ale to jeszcze nie

Reklama
Reklama

byłoby tak zastanawiające po ostatnich wzrostach. Dziwna była zastanawiająca

podaż na większości spółek. Momentami była to wręcz demonstracja podaży i

jasny sygnał, że na dzisiejszej sesji potrzeba ogromnego popytu nawet do 3-4

pkt. wzrostu indeksu. Głównie widać to było na najbardziej płynnych

spółkach. Nie mówię, że z reguły ofert sprzedaży nie ma, lub nie są duże.

Dzisiaj jednak większość sesji podaż wyraźnie pokazywała swoje rozmiary, ale

były to głównie tylko oferty, a nie transakcje. Skąd chęc takiej

demonstracji i blokowanie wzrostu ? Wyraźnie komuś zależało, by dzisiaj

rynek nawet na chwilę nie odbił, a gdyby faktycznie była presja na aż takie

wychodzenie z akcji, to obroty nie wyniosłyby zaledwie 92 mln. Dziwne to

było zachowanie rynku i na razie pozostawię to bez komentarza.

Z danych makro rewelacji nie było, choć rynkowe prognozy inflacji znowu

nietrafione (tak ja nasze 0,5), głównie przez ogromny wzrost cen ropy.

Powtarzając za amerykańskim tokiem myślenia, całe makro oczywiście mało się

teraz liczy i jakakolwiek reakcja na dzisiejszej, czy kolejnych sesjach jest

bardziej emocjonalna, niż uwzględniająca fundamenty. Na fundamenty

największy wpływ (w ocenie rynku ) ma teraz sprawa Iraku i przyszły tydzień

może okazać się decydujący w tej kwestii. O tym już jednak w Weekendowej. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama