Kolejne dni wojny w Iraku coraz bardziej zmniejszały nadzieje na jej szybki przebieg i zakończenie, co nie pozostało bez wpływu na sentyment na rynku. Pogorszenie nastrojów nie ominęło również naszego parkietu i po kolejnym nieudanej próbie wzrostowej w środę w następnych dniach WIG20 zmienił wyraźniej kierunek na spadkowy. Jak na razie do głębszej wyprzedaży nie doszło, ale takie sygnały jak nieudany atak na powyższą barierę, czy też szybkie zamknięcie okna hossy z 21 marca nie pozostawiają wątpliwości, że inicjatywę przejęła podaż. To z kolei niesie groźbę dalszego pogorszenia w najbliższym czasie.
Scenariusz taki sugerują również niektóre wskaźniki, a zwłaszcza najszybsze z oscylatorów. CCI, Stochastic i %R potwierdziły osłabienie generując sygnały sprzedaży, które w dalszym ciągu zachowują ważność. MACD utrzymuje się wprawdzie ponad średnią i poziomem równowagi, ale biorąc pod uwagę zniżkujący MACD-histogram widać już oznaki zmniejszania się potencjału byków. Nieco lepiej prezentuje się ROC, który naruszył z góry linię neutralną, ale szybko powrócił do strefy dodatniej i kontynuuje ruch wzrostowy. Uwzględniając jednak powyższe niekorzystne sygnały zachowanie tego indykatora nie jest wystarczającym powodem by liczyć na wyraźnijeszą poprawę sytuacji.
Większość przesłanek sugeruje więc dalsze osłabienie w najbliższym czasie. Stosunkowo blisko mamy kolejny z potencjalnych poziomów wsparcia pochodzący od linii łączącej dna z 5 i 17 marca br. i biegnącej aktualnie na wysokości ok. 1099 pkt. Dolny cień ostatniej świecy przemawia za tym, że popyt może spróbować obrony, ale nie wydaje się by stać go było na mocniejsze odbicie w tym rejonie. W perspektywie kolejnych kilku sesji prawdopodobne jest zejście indeksu do luki hossy w przedziale 1082-1087 pkt. Tuż powyżej, bo na poziomie ok. 1089 pkt. znajduje się też 61.8% zniesienia ostatniego ruchu zwyżkowego i dopiero w tym rejonie można spodziewać się większej aktywności byków.
Ostatni tydzień potwierdził, że w chwili obecnej rynek nie jest przygotowany to większego zwrotu w górę. Nieudane próby przebicia jednego z kluczowych obszarów oporu i odwrót indeksu WIG20 z tych okolic nie świadczą najlepiej o bieżącym potencjale strony popytowej i są przesłankami znacznie ograniczającymi szanse mocniejszego odbicia w najbliższym czasie. Zakończenie wzrostów w okolicach 38.2% zwiększyło jednocześnie ryzyko scenariusza zakładającego, że cała zwyżka była jedynie korektą w trendzie spadkowym. Potwierdzeniem takiego wariantu będzie wprawdzie dopiero sforsowanie dna na wysokości 1062 pkt. i w nadchodzącym okresie nie powinno do tego dojść, ale w perspektywie kolejnych kilku tygodni takiej możliwości bagatelizować nie można. Osłabienie jakiego można oczekiwać w najbliższym czasie, które powinno sprowadzić WIG20 przynajmniej do linii wyznaczającej ostatni impuls wzrostowy, biegnącej obecnie na wysokości 1099 pkt. Jest jednak mało prawdopodobne, by w jej rejonie bykom udało się na dłużej zatrzymać przecenę i należy liczyć się z tym, że wkrótce jej celem będzie strefa ok. 1082-1087 pkt.