Stąd przedłużająca się stabilizacja cen. Widać wyraźnie, że o tym, co dalej będzie się dziać na warszawskim parkiecie zadecydują wydarzenia na świecie.
Wczoraj pod koniec sesji pisałem, że konsekwencją poniedziałkowych świec na amerykańskich indeksach, powinien być spadek, pokazujący wygasający potencjał wzrostu wynikający z wojennej hossy. I tak rzeczywiście się stało. Ostateczne zdobycie Bagdadu stało się pretekstem do mocniejszej realizacji zysków. I oczywiście ostatnia sesja jeszcze nic w dłuższym terminie nie wyjaśnia, ale daje czytelny sygnał, że coraz bardziej zaczynają się liczyć kwestie gospodarcze. A tu niestety nie ma dobrych wiadomości, a dodatkowo można podejrzewać, że w związku z tym, że ostatnio złe dane były zupełnie ignorowane, to obecnie negatywne wiadomości mogą mieć podwójny wpływ na giełdy.
Na naszym podwórku też nie ma się z czego cieszyć. Prezes NBP L. Balcerowicz skrytykował program naprawy finansów państwa, przygotowany przez G. Kołodkę. Komisja Europejska uznała naszą gospodarkę za najsłabszą wśród państw kandydujących do Unii. Obniżono perspektywę ratingu dla PKN. Tyle tylko, że takie doniesienia w krótkim terminie nie działają na inwestorów. Patrzą oni głównie na to, co dzieje się na świecie, a wobec tego, że tam nie ma żadnych rozstrzygnięć to pewnie czeka nas dziś kolejna nudna sesja. WIG20 wsparcie ma przy 1150 pkt., a potem przy 1134 pkt. Oporem jest 1173 pkt. Przekroczenie tej bariery oznaczałoby wypełnienie całego zasięgu wynikającego z wysokości dwumiesięcznego trendu bocznego. Wtedy WIG20 dotarłby do 1185-90 pkt.