Opublikowana podczas wczorajszej sesji produkcja przemysłowa USA spadła w marcu o 0,5 procent, natomiast poziom wykorzystania mocy produkcyjnych spadł do 74,8 procent z 75,3 procent miesiąc wcześniej. Analitycy oczekiwali, że produkcja spadnie o 0,2 procent, a wykorzystanie mocy produkcyjnych zmniejszy się do 75,3 procent. Te dane były gorsze od oczekiwań inwestorów, a więc musiały negatywnie odbić się na notowaniach dolara. Do osłabienia waluty amerykańskiej przyczynił się także ponowny wzrost napięcia na scenie międzynarodowej. Administracja amerykańska proponuje wprowadzenie sankcji wobec Syrii, którą oskarża o ukrywanie przywódców irackich oraz posiadanie broni chemicznej.
Na początku sesji europejskiej wydawało się, że kurs wspólnej waluty zejdzie w okolice wsparcia na poziomie 1.0680, jednakże w miarę upływu czasu kurs euro do dolara stopniowo zyskiwał na wartości tworząc lokalny dołek na poziomie 1.0735, a szczyt w okolicach silnego oporu na wysokości 1.0820. Od testu tego oporu zapewne będzie zależeć dzisiejsza sesja. Odbicie od niego poskutkuje spadkiem w kierunku wsparcia na 1.0680, natomiast wybicie górą otworzy drogę do wzrostu do strefy oporu na poziomie 1.0870/1.0880.
Na dzisiejszej sesji otrzymamy o 14.30 dane na temat inflacji (CPI) i inflacji bazowej(core CPI) za marzec w USA. Nie sądze, aby dane te miały duży wpław na notowania EURUSD.
Na krajowym rynku walutowym podczas wtorkowej sesji mieliśmy do czynienia ze wzrostem notowań złotego. Wpływ na to miało pozytywne zakończenie referendum na Węgrzech, a także wypowiedź ministra gospodarki, pracy i polityki społecznej Jerzego Hausnera, który stwierdził, że w rządzie nie ma istotnego sporu pomiędzy szefami resortów finansów i gospodarki.
Dla notowań USDPLN silnym wsparciem będzie poziom 3.890/3.900, a oporem 3.980. Dla EURPLN to odpowiednio 4.200 i 4.280. Oczekuję konsolidacji w tych granicach.