Około 10.00 dotarliśmy do poziomu 4,30 PLN za euro, dolar kosztował wtedy 3,9650 PLN. Poziom 4,30 został obroniony i doszło do odreagowania. Na rynku pojawiły się pogłoski, że zakup walut dokonywany był na zlecenie ministerstwa finansów. Nie ma jednak potwierdzenia tej informacji. Około 13.00 złoty ponownie zaczął się osłabiać. To efekt publikacji słów wicepremiera Kołodki, który między innymi opowiedział się za wejściem do ERM II w roku 2004 i ustaleniem kursu odniesienia na poziomie 4,40-4,50 PLN za euro. O 13.20 kursy wynosiły 4,29 i 3,96.
Podpisanie traktatu akcesyjnego nie powinno znacząco wpłynąć na rynki finansowe. Pojawiają się za to spekulacje dotyczące ewentualnego podania się do dymisji premiera Millera, co miałoby pomóc w uzyskaniu pozytywnego wyniku referendum. Ostatnie badania opinii publicznej wskazują na zdecydowany brak poparcia społeczeństwa dla działań rządu.
Podtrzymujemy nasza prognozę dotyczącą umocnienia się złotego w najbliższych tygodniach. Jeśli miałoby dojść do zmiany rządu, może wystąpić chwilowa korekta, jednak w dłuższym terminie więcej czynników przemawia za wzrostem wartości złotego.
Na rynku eurodolara nie działo się zbyt wiele. Mieliśmy do czynienia z range trading w przedziale 1,082-1,0850. Czekamy na amerykańskie dane o CPI, dochodach realnych i noworozpoczętych budowach domów.