Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 05.05.2003 08:57

Piątkowa sesja w Stanach przyniosła kolejne wzrosty. Raport o rynku pracy

wprowadził nieco wątpliwości, ale gdy inwestorzy zobaczyli marcowe

zamówienia w przemyśle USA (+2,2 wobec prognozy +1,2%) to szybko zaczęli

interpretować to jako zapowiedź ożywienia. Teraz inwestorzy przestali już

pytać, czy nadejdzie jakieś ożywienie. Teraz inwestorzy pytają tylko, jak

Reklama
Reklama

długie i w jakiej skali. Od dłuższego czasu także ja piszę, że po wojnie

musi nastąpić jakaś szybka poprawa we wskaźnikach, ale pozostaje pytanie,

czy giełdowe indeksy już tego nie zdyskontują wcześniej ?

Na to wygląda, bo ostatni wzrost jest nieco za szybki i za mocny. Zachowując

analogię do poprzedniej wojny, to choćby poprawa optymizmu konsumentów

potrwa tylko do wakacji, po czym później nastąpi kolejne mocne

Reklama
Reklama

rozczarowanie, tym razem nie brakiem ożywienia, ale jego niską skalą.

Zakładam oczywiście, że wcześniej nic nadzwyczajnego się nie wydarzy. Teraz

nastroje są mocno bycze i tak daleko w przyszłość nikt nie wybiega.

Nikt przecież nie zna jeszcze skali ożywienia, a nie może sobie pozwolić, by

zaskoczyło go z pustym portfelem (jak nasze OFE). Ten sam nastrój był też w

piątek,

Reklama
Reklama

a bezpośrednim powodem były wspomniane już zamówienia w przemyśle, oraz

mniejsza od prognoz liczba zwolnień w sektorze pozarolniczym. Pomimo

świetnej sesji, chwilę ponarzekam. Dane o zamówieniach były bowiem z

marca i normalnie powinny zostać zignorowane ze względu na wojnę. Jeśli zaś

chodzi o dane z rynku pracy, to po pierwsze zignorowano wyższą stopę

Reklama
Reklama

bezrobocia (w poprzedniej recesji rosła jeszcze długo po jej zakończeniu -

więc uważa się, że nie pokazuje przyszłości), a

skoncentrowano się na zlikwidowanych kilku tysiącach miejsca pracy mniej,

niż

prognozowali analitycy. Sporo serwisów uzasadniało tym wzrosty, zapominając,

Reklama
Reklama

że ostatnie 3 miesiące to aż 500k nowych zwolnień. Trochę inna skala prawda

?

Jeśli chodzi o wykresy, to tutaj prawdziwe rozdwojenie jaźni. Pisałem już o

dwóch zupełnie różnie interpretowanych formacjach, ale powtórzę. Na Dow.gif

mamy trójkąt zwyżkujący, który jest formacją zapowiadającą wzrosty. W piątek

Reklama
Reklama

indeks naruszył opór, ale tak naprawdę to wszystko jeszcze w granicach

filtra. Jeśli jednak już piątkową sesję uznawać za wybicie, to droga otwarta

do szczytów/oporu z grudnia. Tylko jak ma się to do klinów zwyżkujących na

pozostałych dwóch indeksach SP500.gif Nasdaq.gif Te formacje zapowiadają

koniec wzrostów, a prawdopodobieństwo ich realizacji, jest w

literaturze uznawane za nieco większe niż przy trójkącie. Widać więc spory

dylemat, który dodatkowo powiększa jeszcze fakt, że także górne krawędzie

tych klinów zwyżkujących zostały na piątkowej sesji naruszone. Jedno jest

pewne - na pewno coś się nie sprawdzi ;-) Ja osobiście zamiast zyskiwać

optymizm wraz z rozwijającym się trendem, to niestety ten optymizm powoli

tracę i choć łapanie górki jest szalenie niebezpieczne, to przy dojściu do

965 pkt na S&P500 ewakuowałbym się z amerykańskiego rynku. Nawet jeśli

indeksy spełnią omawiany w zeszłym miesiącu w Weekendowej "scenariusz

japoński" Wykres1.gif Wykres2.gif to dalszy wzrost byłby i tak bardzo

krótki.

Na ten tydzień mamy oczywiście kontynuację wyników spółek, ale temat po

pierwsze już trochę ograny, a po drugie spółki już nie tej wagi. Wyjątkiem

tutaj jest arcyważna wtorkowa publikacja Cisco. To powinno mieć

mocny wpływ na naszą środową sesję, tym bardziej że grunt pod to zrobi

decyzja FED o 20:15. W świetle "nadchodzącego ożywienia" gospodarczego i

zagrożenia inflacją, niemal nikt nie oczekuje jakiejkolwiek obniżki stóp,

czy zmiany nastawienia w polityce monetarnej. Jeśli zaś chodzi o dane makro,

to tydzień jest równie skromny. Prskontował większość piątkowej sesji, ale takie wyjście górą

mogłoby wciągnąć techników do gry i pomóc także naszemu rynkowi.

U nas też zaczniemy od wzrostu. Po pierwsze, choć w piątek była świąteczna

sesja, to rynek zachował się dobrze, a po drugie oczywiście pomoże nam

zamknięcie w Stanach. Patrząc na wykresy, na indeksie droga otwarta jest do

1135 pkt Indeks.gif a na kontraktach znowu powinniśmy testować 1150 pkt.

Kontrakty.gif Pomimo fatalnych fundamentów, po ostatniej przecenie dalej

mogą odbijać banki. WIG_Banki.gif Nie wiem jednak czy na długo, bo wyniki

banków bez wątpienia będą bardzo słabe, a pierwsze publikacje już dzisiaj.

Kolejne dopiero w przyszłym tygodniu, więc komentarze z dzisiejszych wyników

przełożą się na resztę spółek z sektora na kilka kolejnych sesji. A

publikują dzisiaj BPH-PBK, Handlowy .... Comarch, Computerland...... i KGHM.

Jeśli chodzi o BPH to wynik powinien być w okolicach 64 mln. nie licząc

PolCardu. Nie wiadomo czy bank uwzględni w wynikach dochody z tej sprzedaży,

a gdyby tak było, to zysk przekroczyć może 100 mln. Handlowy będzie bez

większego znaczenia (prognoza zysku netto 12-13 mln). Kolejna zagadka to

wyniki Comarchu, przy których spółka może rozwiązać część rezerwy na akcje

Interii, zwiększając oczekiwany zysk netto 1,4-1,7 mln niemal dwukrotnie.

Warto więc patrzeć nie tylko na same cyferki, ale też na to skąd się wzięły.

Jeśli chodzi o Computerland to możliwe jest nawet podanie kwartalnej straty.

Na koniec KGHM, gdzie prognoza wyników jest mocno rozstrzelona. Od 30 mln

do 77 mln i wcale nie wydaje się to dziwne, bo spora cześć zysków/strat

pochodzić może z zabezpieczania przed zmianami cen towarów, lub kursów

walut, a tutaj brak szczegółów. W ostatnich kwartałach były to dość znaczące

pozycje. Teraz kurs dolara był dla KGHM niekorzystny, ale rekompensował to

wzrost cen miedzi. Pytanie co i do jakiego stopnia było zabezpieczone.

Czeka więc nas dość ciekawy dzień, który wraz z wynikami podanymi głównie 15

maja ustali .... poziom do przedreferendalnego wzrostu. Patrząc na

zachowanie rynku czeskiego, czy węgierskiego można oczywiście powiedzieć, że

tamtejsze spółki były i dalej są niżej wyceniane, że lepszy klimat

inwestycyjny itd. itp. ale podczas spekulacyjnych wzrostów mało kogo to

interesuje, a do czerwcowego referendum został nam miesiąc i próbę

szarpnięcia rynkiem powinniśmy jeszcze zobaczyć. Węgrzy przed referendum

wzrośli 15% i po krótkiej referendalnej korekcie notowali w zeszłym tygodniu

nowe maksy Bux.gif To samo Czeski.gif indeks, który szykuje się do

referendum 13-14 czerwca. Jeśli tylko zachodnie giełdy nie ruszą do szybkich

spadków, to patrząc na zachowanie innych unijnych kandydatów powinniśmy

teraz odwrócić karty i być od zachodu mocniejsi. Wyniki spółek zadecydują o

poziomie, z którego taki spekulacyjny wzrost mógłby się rozpocząć. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama