Niedźwiedzie też jednak nie pozostawały dłużne i skutecznie hamowały próby większego odbicia. W środę doszło do wyraźniejszego spadku, który w trakcie dnia sprowadził WIG20 najniżej od końca marca, ale ostatecznie popyt znowu wybronił się i to w ładnym stylu. Długi dolny cień świecy pomimo zamknięcia poniżej wspomnianej linii trendu z marca dawał szanse na próbę powrotu tej granicy. Potwierdziła je kolejna sesja, którą WIG20 zakończył znowu ponad tak ważnym wsparciem. Takie zachowanie pozwala więc klasyfikować wcześniejsze przełamanie jako naruszenie nie przekreślające znaczenia wsparcia, które znajduje się obecnie na wysokości ok. 1116 pkt. Jednocześnie skuteczna i bardziej zdecydowana obrona może dać w perspektywie najbliższych sesji pretekst dla dalszego wzrostu. Większe ożywienie popytu potwierdziło też przebicie pierwszego z ważniejszych oporów, jaki znajdował się na linii wyznaczającej ostatnią falę spadkową.

Jeśli dołożyć do tego niewielkie pozytywne dywergencje jakie pojawiły się na niektórych wskaźnikach połączone z sygnałami kupna wygenerowanymi przez większość najszybszych oscylatorów to najbliższa przyszłość rynku daje nieco więcej powodów do optymizmu. Pewne obawy budzi wprawdzie zachowanie dziennego MACD, który zszedł poniżej linii równowagi, ale w chwili obecnej przebicie nie jest jeszcze znaczne, a uformowany ostatnio dołek daje szanse na próbę powrotu do strefy dodatniej.

Kolejnym z oporów będzie lokalny szczyt z 23 kwietnia br. na wysokości ok. 1129 pkt. obok którego w pobliżu mamy też 38.2% zniesienia spadków z kwietnia. Jest jednak wysoce prawdopodobne, że już najbliższe sesje przyniosą atak na te bariery i popyt zdoła się z nimi uporać. Można oczekiwać, że celem wzrostów będzie przynajmniej linia trendu spadkowego z połowy stycznia br. biegnąca obecnie na wysokości ok. 1148 pkt. Jej sforsowanie powinno z kolei otworzyć w krótkim okresie drogę w okolice wierzchołka na wysokości 1167 pkt. W rejonie pierwszego z powyższych ograniczeń należy jednak liczyć się z aktywniejszą podażą i jego pokonanie z marszu będzie niezwykle trudne. Niewykluczone więc, że w tym rejonie dojdzie do lekkiego osłabienia, jednak powinna to być tylko przejściowa korekta.

Biorąc pod uwagę powyższe elementy można więc powiedzieć, że jakkolwiek ostatni okres nie przyniósł jeszcze zasadniczych zmian krótkoterminowej sytuacji indeksu WIG20 to jednak daje szanse na poprawę koniunktury w najbliższym czasie. Skuteczna obrona wsparcia na linii trendu wzrostowego z marca, które pomimo naruszenia nadal należy traktować jako aktualne, może dać pretekst dla zainicjowania odbicia, czego zapowiedź mieliśmy już na piątkowej sesji. Kolejną z potencjalnych barier podażowych będzie szczyt na 1129 pkt., ale jest dość prawdopodobne, że zostanie ona wkrótce pokonana. W perspektywie kolejnych dni celem zwyżki powinna być przynajmniej linia trendu spadkowego ze stycznia biegnąca aktualnie na wysokości ok. 1148 pkt. Za taką możliwością przemawiają sygnały kupna połączone z pozytywnymi dywergencjami jakie pojawiły się ze strony najszybszych wskaźników.