W dłuższym terminie bez wątpienia to indeksy nieco przesadzają, ale siła
trendu i optymizm rynku jest tak duży, że dopiero jakieś nagłe przebudzenie
po fatalnych wynikach lub danych makro może zmienić obraz rynku. Zmiana bez
wątpienia będzie gwałtowna, bo większość inwestorów kupuje już akcje z
powodu ich trendów wzrostowych, a nie ich wartości, ale wyznaczanie poziomu
szczytu to zadanie nad wyraz karkołomne. Najbardziej prawdopodobny jest
odwrót całego rynku w okolicach testowanych właśnie 945-965 pkt. Jednak cały
czas mam w pamięci analogię do Nikkei. Niemal idealnie naśladując pękanie
bańki na japońskim rynku w latach 90-tych mielibyśmy 13 punkt zwrotny dla
SP500 nawet nad wspomnianym "nieprzekraczalnym" oporem 965 pkt, już w
wartościach czterocyfrowych. Niedźwiedziom na pocieszenie takiego
scenariusza korekty bessy pozostają dwie rzeczy. Po pierwsze według tej
analogii, powinna nastąpić przed wybiciem jeszcze jedna głębsza korekta (w
obecnych wartościach powrót w okolice 900 pkt) po czym dopiero nastąpi
wybicie górą. Drugie pocieszenie, że po dojściu tuż nad 1000 pkt. S&P500
wyznaczyłby szczyt na przynajmniej (Nikkei nie znalazł jeszcze dna, o
szczytach nie mówiąc) kolejne 7 lat.
Póki co, nagłówki serwisów oczywiście pomagają innym giełdom - Nasdaq.gif
zamknięcie najwyższe od 11 miesięcy, SP500.gif rekord dziewięciomiesięczny,
Dow.gif Jones najwyżej od prawie 4 miesięcy. Wczorajszy wzrost poza
wspomnw, a tutaj akurat przerwał
ostatnią siłę i wzrósł tylko tyle co cała reszta. To oczywiście nie grzech
rosnąć po 1,4% i każdy byk życzyłby sobie takich sesji, ale to także
pokazuje, że inwestorzy nie za bardzo słuchają jakichkolwiek wiadomości i
nie patrzą na wartość spółek, a jedynie kupują akcje bo te bardzo szybko
rosną , a do tego zbliża się powojenne ożywienie gospodarcze i co
najważniejsze .... niewiadomych rozmiarów.
Jeśli chodzi o dane dzisiaj, to chyba warto zwrócić uwagę jedynie na 14:30
gdy podany zostanie deficyt handlowy. Właśnie tutaj umocnienie waluty może
rozbudzać nadzieje na "dobre" dane. Jednak publikacja z reguły przechodzi
bez większego echa. Wykres_1.gif Wcześniej o 13:45 dostaniemy jeszcze
informację o sprzedaży w amerykańskich sieciach detalicznych (ostatni
tydzień), oraz niemiecki wskaźnik ZEW o 11:00. Obie dane są ostatnie przez
rynki ignorowane. U nas z kolei równie nieistotne z punktu widzenia giełdy
szacunki GUS"u o produkcie krajowym brutto w 2002 r. o 16:00.
Dla nas co innego jest istotne. Oprócz dobrej sesji w USA inwestorzy na GPW
mają do zdyskontowania wyniki dwóch, chyba najważniejszych spółek. Co prawda
reakcja na wyniki spółek bywa na naszej giełdzie niezwykle dziwna, ale
trudno się dziwić, skoro tak naprawdę ciężko przy naszych firmach dawać
trafne i rzetelne prognozy wyników, skoro sam zarząd do końca nigdy nie wie
po pierwsze co i jak księgować, a po drugie jakie opublikuje wyniki (albo
celowo nie zmienia prognoz do ostatniej chwili). Pierwszy zyskami pochwalił
się PEO, który zarobił w I kwartale 256 milionów. Wynik podany jednak został
z uwzględnieniem wartego 50 milionów Polcardu, więc PEO przekroczył jedynie
nieznacznie 200 mln. To dolna granica prognoz analityków, a średnia prognoz
to około 240 mln. Oczywiście nie obyło się przy tym bez zapewnień, że
następne kwartały będą lepsze, a bank radzi sobie bardzo dobrze. Pytanie czy
inwestorzy w to uwierzą ? (Merrill Lynch podtrzymał "neutralną" prognozę) Na
dzisiejszej sesji powinno rozpocząć się od małego spadku, ale na kolejnych,
takie wyniki wydają się być zdyskontowane. Na pocieszenie są wyniki TPS,
która pomimo niekorzystnego umocnienia złotówki zarobiła 133 mln pln. Ciężko
to odnosić do prognoz analityków, którzy prognozowali - stratę 100 mln, lub
zysk 400. Sam wynik uznałbym za neutralny, ale szczegółowy raport wypada już
dla spółki korzystnie. Zresztą przy tym papierze, jak pokazuje giełdowa
historia, liczy się tylko brak rozczarowania. Jeśli nie ma negatywnej
niespodzianki. to wystarczy poprawa któregoś wskaźnika, dobre słowo prezesa
i inwestorzy natychmiast rzucają się do zakupów. Tak więc TPS + PEO przy
podobnej wadze w indeksie nie ruszą mocniej rynkiem, Może jeszcze coś zmieni
PKN i Agora publikujące wyniki najprawdopodobniej jeszcze przed sesją. O
Softbanku celowo nie wspominam, bo wyniki zgodne z oczekiwaniami, a do tego
udział w indeksie niewielki.
Suma sumarum, lelum polelum, wyniki w połączeniu z sesją w Stanach powinny
dać symboliczny plus na otwarcie sesji. Z publikacji praktycznie zostanie
jeszcze tylko jutrzejszy WBK i czwartkowy Prokom, więc mam nadzieję, że
giełda nieco się ożywi. Mogłaby temu sprzyjać cykliczność wzrostów
występujących bardzo często tuż po sezonie wyników. Przed funduszami znikają
wtedy wszystkie zagrożenia ewentualnymi negatywnymi niespodziankami i mogą
grzać kursy. Przypomnę pokazywany w zeszłych kwartałach Cykliczny_spike.gif
Pytanie tylko, czy mające puste portfele OFE chcą teraz gonić zachód ?
Oczywiście nie, bo gdyby chciały, to ruszylibyśmy do góry już wcześniej.
Tutaj musi pomóc spekulacyjny kapitał zagraniczny, a sprzyja temu zarówno
zbliżające się referendum, jak i dobimy w
ślamazarnym kanale wzrostowym, choć z drugiej strony trudno mówić o trendzie
wzrostowym, skoro atakujemy linię trendu spadkowego . Kontrakty.gif
Indeks.gif Kończąc jednym zdaniem - na dzisiaj sesja prawdopodobnie będzie
jedynie wymianą pakietów akcji po wynikach spółek i skończy się neutralnie,
ale trzeba teraz wypatrywać dalszych spekulacyjnych wzrostów. MP