Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 13.05.2003 08:35

Trwa powojenna hossa, a jej argumenty są coraz bardziej niedorzeczne, ale

komu to przeszkadza ? Indeksy na fali (ostatniej) powojennego ożywienia

muszą dojść do swoich oporów technicznych, a nastrój na rynku jest tak

świetny, że niemal każdy argument przemawia za wzrostem, a ewentualna

korekta kończy się szybkim łapaniem dołka.

Reklama
Reklama

Z argumentów za wczorajszym wzrostem w USA najczęściej wymienia się

weekendowy wywiad ministra skarbu, który dalej osłabił dolara. Tak silne

osłabienie waluty okazało się nagle korzystne dla gospodarki i praktycznie

jednym tchem wymienia się całą listę największych eksporterów wyraźnie

korzystających z obecnego kursu waluty. Nawet nie ma sensu teraz wchodzić w

ekonomiczne zawiłości, a wystarczy zapytać, czym w takim razie amerykańscy

Reklama
Reklama

inwestorzy i politycy tak mocno martwili się przez ostatnie miesiące, nawet

przy zdecydowanie niższym kursie niż obecnie EURODOLAR.gif Przecież ta

tendencja trwa na rynku nie od dzisiaj, ale dopiero dzisiaj, gdy mamy

kolejne maksima trendu, okazuje się dla gospodarki i giełdy wyjątkowo

korzystna. Tylko jak tak dynamiczną ucieczkę od dolara pogodzić z ogromnymi

deficytami i perspektywą jeszcze jednej obniżki stóp (przy bierności ECB) ?

Reklama
Reklama

"Coś tu się wyraźnie nie trzyma kupy", ale w krótkim terminie rynki mają do

tego prawo.

Pozwolę sobie przypomnieć małą analogię na rynku ropy tuż przed wojną.

Strach przed interwencją w Iraku windował kursy powyżej 40$ i pisałem wtedy,

że analizując przez ostatnie dziesięciolecia korelację między stopami

Reklama
Reklama

procentowymi, a cenami ropy, wyraźnie widać, że każdy większy ruch cen ropy

był odzwierciedlany w poziomie stóp procentowych. Jednak skala

przedwojennego wzrostu była tak duża, że oba te rynki wyraźnie się od siebie

oderwały i prędzej czy później musiało dojść albo do gwałtownego wzrostu

inflacji, a za tym stóp procentowych, albo do gwałtownego spadku cen ropy,

Reklama
Reklama

co ostatnio oglądaliśmy. Trwało to jednak jakiś czas, zanim rynki powróciły

do normalności. Mniej więcej tak samo zarachowuje się teraz trójkąt -

waluty, akcje, czy notujące nowe szczyty obligacje. To wszystko na dłuższą

metę jest nie do utrzymania i albo mylą się obligacje z walutą (prognoza

słabego ożywienia), albo za daleko zapędził się rynek akcji.

Reklama
Reklama

W dłuższym terminie bez wątpienia to indeksy nieco przesadzają, ale siła

trendu i optymizm rynku jest tak duży, że dopiero jakieś nagłe przebudzenie

po fatalnych wynikach lub danych makro może zmienić obraz rynku. Zmiana bez

wątpienia będzie gwałtowna, bo większość inwestorów kupuje już akcje z

powodu ich trendów wzrostowych, a nie ich wartości, ale wyznaczanie poziomu

szczytu to zadanie nad wyraz karkołomne. Najbardziej prawdopodobny jest

odwrót całego rynku w okolicach testowanych właśnie 945-965 pkt. Jednak cały

czas mam w pamięci analogię do Nikkei. Niemal idealnie naśladując pękanie

bańki na japońskim rynku w latach 90-tych mielibyśmy 13 punkt zwrotny dla

SP500 nawet nad wspomnianym "nieprzekraczalnym" oporem 965 pkt, już w

wartościach czterocyfrowych. Niedźwiedziom na pocieszenie takiego

scenariusza korekty bessy pozostają dwie rzeczy. Po pierwsze według tej

analogii, powinna nastąpić przed wybiciem jeszcze jedna głębsza korekta (w

obecnych wartościach powrót w okolice 900 pkt) po czym dopiero nastąpi

wybicie górą. Drugie pocieszenie, że po dojściu tuż nad 1000 pkt. S&P500

wyznaczyłby szczyt na przynajmniej (Nikkei nie znalazł jeszcze dna, o

szczytach nie mówiąc) kolejne 7 lat.

Póki co, nagłówki serwisów oczywiście pomagają innym giełdom - Nasdaq.gif

zamknięcie najwyższe od 11 miesięcy, SP500.gif rekord dziewięciomiesięczny,

Dow.gif Jones najwyżej od prawie 4 miesięcy. Wczorajszy wzrost poza

wspomnw, a tutaj akurat przerwał

ostatnią siłę i wzrósł tylko tyle co cała reszta. To oczywiście nie grzech

rosnąć po 1,4% i każdy byk życzyłby sobie takich sesji, ale to także

pokazuje, że inwestorzy nie za bardzo słuchają jakichkolwiek wiadomości i

nie patrzą na wartość spółek, a jedynie kupują akcje bo te bardzo szybko

rosną , a do tego zbliża się powojenne ożywienie gospodarcze i co

najważniejsze .... niewiadomych rozmiarów.

Jeśli chodzi o dane dzisiaj, to chyba warto zwrócić uwagę jedynie na 14:30

gdy podany zostanie deficyt handlowy. Właśnie tutaj umocnienie waluty może

rozbudzać nadzieje na "dobre" dane. Jednak publikacja z reguły przechodzi

bez większego echa. Wykres_1.gif Wcześniej o 13:45 dostaniemy jeszcze

informację o sprzedaży w amerykańskich sieciach detalicznych (ostatni

tydzień), oraz niemiecki wskaźnik ZEW o 11:00. Obie dane są ostatnie przez

rynki ignorowane. U nas z kolei równie nieistotne z punktu widzenia giełdy

szacunki GUS"u o produkcie krajowym brutto w 2002 r. o 16:00.

Dla nas co innego jest istotne. Oprócz dobrej sesji w USA inwestorzy na GPW

mają do zdyskontowania wyniki dwóch, chyba najważniejszych spółek. Co prawda

reakcja na wyniki spółek bywa na naszej giełdzie niezwykle dziwna, ale

trudno się dziwić, skoro tak naprawdę ciężko przy naszych firmach dawać

trafne i rzetelne prognozy wyników, skoro sam zarząd do końca nigdy nie wie

po pierwsze co i jak księgować, a po drugie jakie opublikuje wyniki (albo

celowo nie zmienia prognoz do ostatniej chwili). Pierwszy zyskami pochwalił

się PEO, który zarobił w I kwartale 256 milionów. Wynik podany jednak został

z uwzględnieniem wartego 50 milionów Polcardu, więc PEO przekroczył jedynie

nieznacznie 200 mln. To dolna granica prognoz analityków, a średnia prognoz

to około 240 mln. Oczywiście nie obyło się przy tym bez zapewnień, że

następne kwartały będą lepsze, a bank radzi sobie bardzo dobrze. Pytanie czy

inwestorzy w to uwierzą ? (Merrill Lynch podtrzymał "neutralną" prognozę) Na

dzisiejszej sesji powinno rozpocząć się od małego spadku, ale na kolejnych,

takie wyniki wydają się być zdyskontowane. Na pocieszenie są wyniki TPS,

która pomimo niekorzystnego umocnienia złotówki zarobiła 133 mln pln. Ciężko

to odnosić do prognoz analityków, którzy prognozowali - stratę 100 mln, lub

zysk 400. Sam wynik uznałbym za neutralny, ale szczegółowy raport wypada już

dla spółki korzystnie. Zresztą przy tym papierze, jak pokazuje giełdowa

historia, liczy się tylko brak rozczarowania. Jeśli nie ma negatywnej

niespodzianki. to wystarczy poprawa któregoś wskaźnika, dobre słowo prezesa

i inwestorzy natychmiast rzucają się do zakupów. Tak więc TPS + PEO przy

podobnej wadze w indeksie nie ruszą mocniej rynkiem, Może jeszcze coś zmieni

PKN i Agora publikujące wyniki najprawdopodobniej jeszcze przed sesją. O

Softbanku celowo nie wspominam, bo wyniki zgodne z oczekiwaniami, a do tego

udział w indeksie niewielki.

Suma sumarum, lelum polelum, wyniki w połączeniu z sesją w Stanach powinny

dać symboliczny plus na otwarcie sesji. Z publikacji praktycznie zostanie

jeszcze tylko jutrzejszy WBK i czwartkowy Prokom, więc mam nadzieję, że

giełda nieco się ożywi. Mogłaby temu sprzyjać cykliczność wzrostów

występujących bardzo często tuż po sezonie wyników. Przed funduszami znikają

wtedy wszystkie zagrożenia ewentualnymi negatywnymi niespodziankami i mogą

grzać kursy. Przypomnę pokazywany w zeszłych kwartałach Cykliczny_spike.gif

Pytanie tylko, czy mające puste portfele OFE chcą teraz gonić zachód ?

Oczywiście nie, bo gdyby chciały, to ruszylibyśmy do góry już wcześniej.

Tutaj musi pomóc spekulacyjny kapitał zagraniczny, a sprzyja temu zarówno

zbliżające się referendum, jak i dobimy w

ślamazarnym kanale wzrostowym, choć z drugiej strony trudno mówić o trendzie

wzrostowym, skoro atakujemy linię trendu spadkowego . Kontrakty.gif

Indeks.gif Kończąc jednym zdaniem - na dzisiaj sesja prawdopodobnie będzie

jedynie wymianą pakietów akcji po wynikach spółek i skończy się neutralnie,

ale trzeba teraz wypatrywać dalszych spekulacyjnych wzrostów. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama