Zatem jest już blisko kwietniowego szczytu, który został ustanowiony przy 1163 pkt. Stanowi on najważniejszy w tej chwili opór, ale tak naprawdę trudno przesądzić, czy jego przełamanie oznaczać będzie rozpoczęcie trwałej fali wzrostów. W ostatnim czasie mieliśmy już tyle nieudanych prób pociągnięcia rynku w górę i ukształtowania bardziej stabilnego ruchu zwyżkowego, a potem okazywało się, że tylko konsolidacja przenosi się na wyższy poziom, iż teraz też trzeba być ostrożnym. Tak, czy inaczej obroty z pierwszej godziny robią wrażenie, zobaczymy tylko, czy nie "siądą" w dalszej części notowań. Na pewno zakończenie dnia ponad 1163 pkt byłoby dobrym sygnałem i przynajmniej znacząco oddalałoby zagrożenie spadkami. Z drugiej strony, jeśli okaże się, że kapitału jest za mało i nie uda się utrzymać indeksu na obecnym poziomie, to może się to okazać w dalszej perspektywie ważna sesja dla średnioterminowej koniunktury. Kupujący mogliby wtedy stracić ostatnią nadzieję na mocniejszy ruch w górę.

Teraz trudno cokolwiek rozstrzygać, tym bardziej, że na światowych rynkach widać pewne zmęczenie wzrostem. Do tego dziś podane zostaną istotne dane makro z USA. Będzie to kwietniowa sprzedaż detaliczna, która pozwoli określić, czy wyraźna poprawa nastrojów przełożyła się na decyzje podejmowane przez amerykańskie gospodarstwa domowe. Inwestorzy będą w tych danych poszukiwać sygnałów, czy są szanse, by po zakończonej wojnie z Irakiem, amerykańska gospodarka zaczęła wychodzić na prostą.