Oporem był lokalny szczyt z 6 maja na wysokości ok. 1150 pkt., zaś wsparciem luka hossy z 5 maja w przedziale ok. 1125-1135 pkt. Większe znaczenia miała ostatnia z tych barier, co okazało się właściwym założeniem, gdyż właśnie jej obrona w postaci długich dolnych cieni świec z poniedziałku i wtorku dała pretekst dla mocnego ataku popytu. Kolejne dni znowu były gorsze i przyniosły lekkie osłabienie, ale na razie należy traktować je w kategoriach korekty, a zwyżka przyniosła kilka pozytywnych sygnałów zwiększających szanse dalszej poprawy.

Należą do nich zdecydowane przebicie oporu na linii trendu spadkowego z połowy stycznia oraz szczytu z 7 kwietnia br. na wysokości 1167 pkt. Są to oznaki świadczące o rosnącej sile popytu tym bardziej że znalazły potwierdzenie w postaci zwiększonych obrotów towarzyszących udanemu testowi. Kolejnym korzystnym elementem jest zachowanie wskaźników, które nie pozostały obojętne na dynamiczny wzrost. Dzienny i tygodniowy ROC znajdują się w wyraźnych trendach wzrostowych. Podobnie MACD, który przyspieszył tempo ruchu w górę i w ujęciu dziennym oddalił się od swej średniej, a oparty o dane tygodniowy szykuje się do testu poziomu równowagi. Pewne obawy budzić może natomiast układ najszybszych oscylatorów. Na niektórych z nich (np. Stochastic i %R) pojawiły się bowiem sygnały sprzedaży.

Pomimo ostatniego z powyższych czynników większość przesłanek wskazuje na poprawę obrazu rynku, a spadek obrotów towarzyszący ostatnim spadkom pozwala klasyfikować je jako ruch korekcyjny. Pierwszym z poważniejszych poziomów wsparcia będzie połowa białej świecy ze środy na wysokości ok. 1156 pkt. Nie można jednak wykluczyć, że okaże się ono zbyt słabą zaporą dla spadków i aktywniejszy popyt pojawi się dopiero w obrębie wspomnianej luki hossy w strefie 1125-1135 pkt. Niedługo w jej pobliżu znajdzie się również linia trendu wzrostowego z początku marca br., co powinno wzmocnić znaczenie wsparcia i zwiększy szanse na powstrzymanie zniżki w tym rejonie. W perspektywie najbliższych kilku tygodni największe znaczenie mieć będzie natomiast bliskość silnych oporów zlokalizowanych w strefie ok. 1171-1178 pkt. W tym rejonie znajdują się bowiem 61.8% zniesienia przeceny z połowy stycznia br. oraz linia trendu spadkowego ze stycznia ub.r. W środę WIG20 zaatakował te bariery, ale skończyło się tylko na naruszeniu linii trendu, a ostatnie spadki potwierdzają ich duże znaczenie. Można oczekiwać, że po okresie korekty dojdzie do kolejnego testu, ale dopiero po przebiciu można będzie mówić o silniejszych sygnałach zapowiadających wyraźniejsze wzrosty. W przeciwnym razie czeka nas najprawdopodobniej w najbliższym czasie konsolidacja w przedziale wyznaczonym z góry przez linię spadków z ubiegłego roku, zaś z dołu przez linię wzrostów z marca br.

Podsumowując można więc powiedzieć, że mocna zwyżka ze środy stworzyła bykom punkt wyjścia dla dalszej poprawy i są szanse, że okazja ta nie zostanie zaprzepaszczona. Silne opory, a zwłaszcza linia trendu spadkowego ze stycznia ub.r. zatrzymały wprawdzie wzrosty, jednak kolejne testy są całkiem prawdopodobne. W perspektywie najbliższych kilku dni można oczekiwać kontynuacji spadkowej korekty, jednak w obrębie okna bessy z 5 maja powinien pojawić się aktywniejszy popyt, tym bardziej że powyższe wsparcie wzmocni wkrótce linia trendu zniżkowego z marca br. Szanse zahamowania przeceny w tym rejonie są więc spore, co powinno dać pretekst dla zainicjowania kolejnego ruchu wzrostowego i ataku na wspomniane opory.