Ciągle rytm notowaniom w największym stopniu wyznaczają PKN i TP. Warto odnotować uśpienie banków w ostatnim czasie. Na akcjach z tego sektora praktycznie nic się nie dzieje. Wczoraj co prawda wyraźnie wzrósł Pekao, ale obroty były skromne.

Wydaje się, że kluczowe znaczenie w tej chwili mają notowania na świecie. Sesje z tego tygodnia przekonują, że najbardziej prawdopodobnym wariantem na następny tydzień jest kontynuacja zniżki. Po poniedziałkowej przecenie rynki nie mają siły, by pójść w górę. Wczorajsze notowania w USA, szczególnie na DJIA i S&P500 wyglądają na ruchy powrotne po przełamaniu wsparć. Warto odnotować charakterystyczny dla korekt w trendzie spadkowym przebieg sesji. Notowania wzrosły jedynie w początkowej fazie, potem już podążały w bok. To sygnał, że kupujący nie byli na tyle silni, by zwiększać zyski przez resztę dnia.

Dziś od rana w eurolandzie panują spadki. DAX nie wykazuje najmniejszych oznak, które podawałyby w wątpliwość utworzoną formację głowy z ramionami. Minimalny zasięg ruchu wynikający z jej wysokości nie jest zrealizowany. Jeśli dziś niemiecki rynek spadnie przesądzona zostanie sprawa dalszej zniżki. Osobnym pytaniem jest, jak taki scenariusz wpłynąłby na kursy na warszawskim rynku. Czy wzorem poprzednich okresów najpierw będziemy się długo opierać pogorszeniu koniunktury na zasadzie, że skoro nie rośliśmy ze światem, to teraz nie powinniśmy spadać, czy też słabość wiosennego wzrostu należy interpretować negatywnie i traktować jako zapowiedź dalszej słabości.

Tu kluczowe znaczenie mogą mieć akcje TP, na których nie widać na razie wyraźnych sygnałów zakończenia wzrostowego trendu, ale widać problemy z dalszą zwyżką. Gdyby i na TP koniunktura się pogorszyła mogłoby to wpłynąć na kondycję całego rynku, pokazując, że również liderzy wzrostu tracą uznanie inwestorów.

Po słabej czwartkowej sesji dziś na wzrost się nie zanosi. Głównym wsparciem jest nadal 1125 pkt, wcześniej 1147 pkt.