W pobliżu tej granicy pojawił się aktywniejszy popyt, który zdołał zatrzymać spadki i zabrał się za odrabianie strat. Ostatnie dni upływały już w lepszej atmosferze i pod znakiem przewagi wzrostów. Wskaźnik dotarł w okolice wierzchołka z 15 maja br. na wysokości ok. 1180 pkt. i chociaż jak na razie nie udało się go sforsować to jednak kolejne próby testu są całkiem prawdopodobne.
Nastroje byków są bowiem dobre, a o ich rosnącej sile świadczy pokonanie jednego z najistotniejszych poziomów oporu. Na wysokości 1168 pkt. znajdowała się linia trendu spadkowego ze stycznia ub.r., której przełamanie było jednym z podstawowych warunków by myśleć o wyraźniejszej poprawie w krótkim okresie. Obecnie został jeszcze wspomniany szczyt z połowy maja br. na 1180 pkt. oraz 61.8% zniesienia przeceny z połowy stycznia br. na wysokości 1186 pkt. Jest wprawdzie raczej mało prawdopodobne, że powyższe bariery uda się sforsować z marszu, ale można oczekiwać, że jeśli dojdzie w tym rejonie do spadku będzie on jedynie korekcyjnym odreagowaniem. Możliwość poprawy koniunktury sugeruje również układ wskaźników technicznych. MACD powrócił do wzrostów pozostając ponad swą średnią. ROC także utrzymał się w strefie dodatniej i próbuje powrócić do zwyżki. Powyższe indykatory w układzie tygodniowym również zachowują się bardzo dobrze. ROC kontynuuje wzrosty po wygenerowaniu sygnału kupna. MACD natomiast zbliża się z dołu do poziomu równowagi i wkrótce powinien zaatakować tę granicę. Jej ewentualne przebicie będzie silnym sygnałem przemawiającym za poprawą w krótkim okresie.
Jednym z najważniejszych wsparć dla ewentualnego ruchu korekcyjnego powinna być wspomniana linia spadków ze stycznia ub.r. biegnąca obecnie na wysokości ok. 1165 pkt. W dalszej kolejności aktywniejszego popytu można spodziewać się w rejonie wspomnianej przyspieszonej linii wzrostów z końca kwietnia br. aktualnie na poziomie 1161 pkt. Są duże szanse, że w tym przedziale korekta zostanie skutecznie zatrzymana, a bliskość tych barier nie pozostawia dla niej zbyt wiele miejsca.
Podsumowując można więc powiedzieć, że zahamowanie spadków w minionym tygodniu w połączeniu z obecną próbą wzrostową pozwalają traktować ostatnie osłabienie jako korekcyjne odreagowanie wzrostów. Rosnącą siłę popytu potwierdziło też przebicie w ostatnich dniach jednego z najważniejszych poziomów oporu, jaki wyznaczała linia trendu spadkowego ze stycznia ub.r. Powyższe elementy dają więc spore szanse na podejście w najbliższym czasie pod kolejne istotne bariery podażowe, w tym zwłaszcza poziom 1186 pkt. Niedźwiedzie nie powinny oddać tych ograniczeń bez walki, co może przynieść kilkusesyjne osłabienie, ale położone w pobliżu poziomy wsparcia w połączeniu z zachowaniem wskaźników sugerują, iż będzie ono jedynie przejściowe. Po tym okresie prawdopodobne są zdecydowane próby pokonania oporów, których powodzenie otworzyłoby drogę dla wyraźniejszej zwyżki w krótkim okresie.