Były one dość wiarygodne, węgierski bank centralny interweniował bowiem w połowie stycznia, co spowodowało spadek wartości waluty krajowej (i również przeniosło się na polski rynek). Zamykanie pozycji w Polsce wiązało się przede wszystkim z dywersyfikacją portfeli. Część inwestorów posiada np. pozycje zarówno w forincie, jak i w złotym. Stratę na jednej można próbować zmniejszyć realizując zysk na drugiej. Takie myślenie doprowadza do przenoszenia się zmian z jednego rynku na drugi.
Poziomy z poniedziałkowego zamknięcia wydały się atrakcyjne dla wielu inwestorów. Zaczęli więc oni kupować złotego, w efekcie mamy umocnienie. Na wiele nie można jednak liczyć przed referendum. Pozostaje bowiem niepewności co do wyników, głównie zaś frekwencji.
Na rynku pojawiła się plotka, że od razu po referendum może dojść do zmiany rządu. Nie wpłynęła ona jednak na notowania.
Euro utrzymuje się na poziomie powyżej 1,17. Późnym popołudniem pomogły mu doniesienia ze szczytu G8. Dowiedzieliśmy się, że przedstawiciele największych gospodarek świata nie są w tej chwili zwolennikami interwencji na rynkach walutowych. Podtrzymujemy średnioterminowa prognozę przekroczenia poziomu 1,20.