Już następnego dnia aktywniejsza podaż pokazała się jednak w pobliżu kolejnego z okien bessy, tym razem z 16 stycznia w strefie ok. 1224-1232 pkt. W tym rejonie powstała świeca z długim górnym cieniem przypominająca niekorzystną formację spadającej gwiazdy, ale na zamknięciu znowu dominował popyt anulując wymowę tego układu. Kolejny wzrost na piątkowej sesji przyniósł wybicie górą z czteromiesięcznego kanału wzrostowego oraz testu powyższego oporu. To elementy o lekko pozytywnej wymowie, ale na większy optymizm jeśli chodzi o najbliższe perspektywy jest jeszcze za wcześnie. Pomimo dość zdecydowanego ataku na lukę z 16 stycznia nie udało się jej jak na razie zamknąć i ciągle należy traktować ją jako silny opór. Ponadto stosunkowo blisko, co w przedziale ok. 1248-1262 pkt. znajdują się wierzchołki z początku grudnia ub.r. i połowy stycznia. Jest dość prawdopodobne, że nawet w przypadku sforsowania poprzedzającej te szczyty luki bessy w ich rejonie dojdzie do wyraźniejszego osłabienia, które będzie korektą całej fali zwyżkowej z maja. Niewykluczone też, że w tej sytuacji wybicie górą z kanału wzrostowego jest jedynie ruchem wyczerpania.
Wskaźniki w większości potwierdzają jak na razie wzrostowy charakter trendu i nie dają zdecydowanych wskazań jego zakończenia. Obecny układ niektórych z nich sugeruje jednak ostrożność i niewykluczone, że pojawią się konkretne sygnały sprzedaży. Największe obawy budzić może duże wykupienie rynku, które z jednej strony jest oznaką sporej siły wzrostów, ale jednocześnie zwiększa groźbę zbliżającego się odreagowania. Warto też zwrócić uwagę na wyjście indeksu poza górną granicę wstęgi Bollingera. W ramach fali zwyżkowej z marca br. tak wyraźne przekroczenie mieliśmy na początku kwietnia i w połowie maja br. i w tych przypadkach kończyło się to spadkową korektą i powrotem do wstęgi. Tym razem ryzyko takie potwierdza również fakt, iż podobny jest układ w ujęciu tygodniowym.
Powyższe elementy sugerują więc, że w najbliższym czasie może dojść do spadków. W obecnej sytuacji nie ma jednak oznak trwalszego odwrócenia tendencji i najprawdopodobniej będziemy mieć jedynie korekcyjne osłabienie, choć niewykluczone że dłuższe. Pierwszym sprawdzianem dla byków będzie zachowanie rynku w pobliżu górnej granicy przełamanego kanału biegnącej aktualnie na wysokości ok. 1220 pkt. Jest to bowiem najbliższe ze wsparć i jego skuteczna obrona byłaby silnie pozytywnym sygnałem. Ryzyko przebicia jest jednak duże, gdyż znacznie mocniejszego popytu można spodziewać się dopiero w pobliżu linii miesięcznej zwyżki położonej obecnie na poziomie 1190 pkt. Przełamanie tej bariery będzie sygnałem, który w krótkim okresie otworzy drogę dla przeceny w pobliże dolnej granicy kanału, która obecnie znajduje się na wysokości ok. 1138 pkt. W perspektywie najbliższych sesji jest to jednak scenariusz mniej prawdopodobny i popyt powinien obronić się na przyspieszonej linii wzrostów.
Podsumowując można więc powiedzieć, że chociaż kontrolę nad rynkiem sprawuje obecnie strona popytowa to jednak niewykluczone, że w najbliższych dniach czeka nas odreagowanie wzrostów. Byki uporały się z kilkoma oporami, ale najsilniejsze bariery dopiero przed nimi, a ich bliskość nie pozostawia zbyt wiele miejsca na dalszą zwyżkę. Już w obrębie testowanej właśnie luki bessy z 16 stycznia można podziewać się aktywniejszej podaży, a nawet jeśli uda się ją zamknąć w pobliżu czekają szczyty z grudnia ub.r. i stycznia br., których szanse sforsowania wkrótce nie są duże. Z drugiej natomiast strony jak na razie nie ma powodów by oczekiwać trwalszej zmiany trendu i wiele wskazuje, iż osłabienie będzie jedynie korektą w trendzie zwyżkowym. Jej zahamowania można oczekiwać na linii wzrostów z początku maja br.