Dolar stracił na wartości w reakcji na opublikowany podczas wczorajszej sesji gorszy od oczekiwań raport Banku Federalnego Filadelfi dotyczący kondycji przedsiębiorstw tamtejszego regionu. Osłabieniu uległy nadzieje inwestorów na rychły wzrost tępa rozwoju gospodarczego. Filadelfijski oddział Fed podał, że jego indeks kondycji przedsiębiorstw wzrósł w czerwcu do 4,0 punktów z minus 4,8 w maju, odnotowując pierwszy miesiąc wzrostu od lutego. Prognozy rynku sytuowały poziom indeksu na 3,3 punktu, ale niektórzy analitycy oczekiwali o wiele większej zwyżki, powodowani poważnym ożywieniem kondycji wykazanym wcześniej w regionie nowojorskim. Dane z rynku pracy także okazały się nie najlepsze, co także negatywnie wpłynęło na notowania dolara.
Dzień wcześniej kurs wspólnej waluty silnie zniżkował głęboko wchodząc w strefę wsparcia zaczynająco się na poziomie 1.1650. Spadki zostały zahamowane dopiero w okolicach 1.1600. Poziom jest ostatnim silnym poziomem wsparcia. Jego zdecydowane przełamanie wygeneruje silny średnioterminowy sygnał sprzedaży, co może doprowadzić do spadku w okolice 1.1100-1.1200.
Na dzisiejszą sesję można wyznaczyć opór na wysokości 1.1750, natomiast wsparcie na 1.1670.
Na rynku złotego obserwowany podczas ostatnich sesji silny spadek wywołany kłopotami Węgier moim zdaniem był przesadny, co zresztą widać po dzisiejszym otwarciu. Przyszły tydzień powinien przebiegać pod znakiem umacniania się złotego.
O godzinie 9.20 za jednego dolara płacono 3.790 złotego, a za jedno euro 4.430 złotego.