Ta część notowań nie zmienia pozytywnego obrazu rynku, ale trudno też nie wspomnieć o negatywnych czynnikach, jakie wokół naszego rynku pojawiają się. Ostatnie sesje w USA przyniosły zniżkę i coraz wyraźniej widać, że tamte parkiety są zmęczone wzrostem. Jeszcze bardziej interesujące są zdarzenia na innych rynkach naszego regionu. Środa przyniosła mocną przecenę w Budapeszcie i Pradze. Wczoraj Węgry podniosły stopy procentowe. Takich rzeczy nie robi się bez powodu. Można przypuszczać, że głównym powodem jest chęć ustabilizowania gospodarki. Spora inflacja, przy ogromnym deficycie budżetowym i rosnącym deficycie obrotów bieżących, powodują nierównowagę, która odbija się w kursie walutowym. Po podwyżce stóp forint trochę się umocnił, ale daleko mu jeszcze do odwrócenia spadkowej tendencji. W tej chwili są dwie możliwości. Kapitał opuszczający Węgry może trafić do Polski, ale rodzi się pytanie dlaczego miałby on wchodzić w, dużo droższe od węgierskich, polskie akcje. Dlatego wciąż jest możliwe, że obserwowane w regionie pogorszenie koniunktury odbije się na wycenach naszych akcji. W związku z wyprzedażą na poprzednich sesjach walorów Cesky Telekom można oczekiwać, że ważny sygnał dla rynku dadzą akcje Telekomunikacji. Nie uczestniczyły one w zwyżce w minionych tygodniach. Jeśli więc zaczną tracić na wartości będzie to zwiastunem gorszych czasów dla reszty rynku. Oznaczałoby to, że obniżenie wyceny telekomów w Pradze i Budapeszcie wpływa negatywnie na TP. Jeśli jednak uda się przełamać 14,1 zł uzasadniona będzie diagnoza, że kapitał stamtąd wychodzący angażuje się w polskie papiery.
Dlatego, pomimo oczekiwania, że niewiele się dziś będzie dziać, to może być ciekawa sesja.