To wskazywałoby, że nie ma u nas większego kapitału zagranicznego, zainteresowanego wywołaniem trwalszego ruchu w górę. Wydarzenia determinują rynki zagraniczne, których zmiany powielane są przez nasz parkiet. Można domniemywać, że kluczowe są decyzje naszych funduszy, a nadzieje na to, że wycofujący się z Węgier i Czech kapitał, trafi do Warszawy są płonne. Bardziej uzasadniona wydaje się obawa, że jeśli już to my będziemy równać do obniżonych wycen na rynkach naszego regionu, a inwestorzy w związku z ostatnim zamieszaniem na Węgrzech będą żądać wyższej premii przy nabywaniu papierów wartościowych z krajów Europy Środkowo-Wschodniej.

Ciekawe są ostatnie notowania euro do dolara. W piątek po południu dolar wyraźnie umocnił się i staje się coraz bardziej prawdopodobne, że prawie miesięczna konsolidacja zakończy się wybiciem w dół. A to otwierałoby drogę do trwalszego umocnienia dolara.

Niepokojące jest też bardzo wyraźne osłabienie rynków amerykańskich. Ostatnie dwa tygodnie to w zasadzie konsolidacja, która odbywa się na wysokości 61,8-proc. zniesienia ubiegłorocznej fali spadkowej. Opór jest solidny i najwyraźniej daje znać o sobie. WIG20 do analogicznego oporu ma jeszcze trochę miejsca i dlatego można liczyć na podjęcie ataku na grudniowy szczyt przy 1256 pkt. To, czy zostanie on przełamany trudno dziś przesądzić, bo w największym stopniu będzie to zależeć od kondycji rynków zagranicznych. Możliwość ataku na ten opór będzie realna dopóki WIG20 utrzymywać się będzie ponad przyspieszoną linią trendu rosnącego. Przebiega ona na wysokości 1226 pkt.

W początkowej fazie notowań na wartości traci większość spółek z WIG20, ale skala zniżki nie przekracza 1%. Również obroty pozostawiają wiele do życzenia. Z tego można wnioskować, że dziś pewnie niewiele się wydarzy i czeka nas nudna sesja.