Dodatkowym argumentem dla byków była w tym momencie bliskość znacznie silniejszej zapory pochodzącej od linii wzrostów z końca kwietnia br. Kolejne dni przyniosły w rezultacie kontynuację wzrostów. Indeks pokonał poprzedni szczyt na wysokości 1230 pkt. zamykając jednocześnie ważną lukę bessy z 16 stycznia w przedziale ok. 1224-1232 pkt. Jednocześnie zdecydowanie wybił się górą ze wzrostowego kanału trendu. Tak jak można było się spodziewać otworzyło to drogę dla ataku na wierzchołki z połowy stycznia br. w okolicach 1248 pkt. i maksima z grudnia ub.r. w rejonie 1260 pkt. W ostatnich dwóch dniach mieliśmy zdecydowany test tych kluczowych obecnie oporów, gdzie jednak podaż nie podała się i skutecznie zatrzymała wzrosty. Ostatnie zamknięcie wypadło lekko powyżej pierwszego z tych ograniczeń, ale przy tej skali przebicia nie można mówić o ostatecznym sforsowaniu. Górne cienie ostatnich świec sugerują, że również na najbliższych sesjach należy oczekiwać większej aktywności niedźwiedzi i dalsze wzrosty będą trudne. Warto też zwrócić uwagę, że ostatni test oporów i nowe maksimum miały miejsce przy mniejszych obrotach, co świadczy, że byki są już ostrożniejsze.
Ze strony dziennych wskaźników nie widać jak na razie zdecydowanych przesłanek sugerujących wystąpienie wkrótce spadkowej korekty, ale i tu kilka elementów skłania do ostrożności. Jednym z nich jest wykupienie rynku sygnalizowane przez szybkie oscylatory jak %R i CCI oraz RSI. Nie są to wprawdzie jednoznaczne sygnały spadków, ale niosą ryzyko zbliżającego się odreagowania. Pewne obawy budzić też mogą rysujące się negatywne dywergencje na ROC, oraz położenie indeksu przy górnym ramieniu wstęgi Bollingera, która została ostatnio dwukrotnie przekroczona.
Bliskość wspomnianych oporów w połączeniu z nieudanymi próbami sforsowania i zachowaniem niektórych wskaźników niesie więc ryzyko, że rynek jest coraz bliższy wystąpienia ruchu spadkowego. Dominującym w krótkim okresie jest jednak w dalszym ciągu trend wzrostowy, a więc i ewentualną przecenę na obecnym etapie należy traktować w kategoriach korekty. Pierwszym wsparciem będzie przebita górna granica średnioterminowego kanału wzrostowego biegnąca aktualnie na wysokości ok. 1230 pkt. Jej znaczenie wzmocni szczyt z 12 czerwca i skuteczna obrona byłaby dla rynku bardzo pozytywnym sygnałem, gdyż w takim wypadku mielibyśmy jedynie do czynienia z ruchem powrotnym. Istnieje jednak poważna groźba, że bariery te będą zbyt słabe i przecena okaże się głębsza. Kolejnym ograniczeniem powinna być luka hossy z ostatniego wtorku w strefie 1219-1223 pkt. Najistotniejsze znaczenie w najbliższym czasie mieć będzie jednak wspomniana linia wzrostów z końca kwietnia obecnie położona na poziomie 1213 pkt. W jej pobliżu można spodziewać się aktywniejszego popytu i jest mało prawdopodobne by poddał się on bez walki. Z drugiej jednak strony jeśli niedźwiedzie uporają się z tym wparciem będzie to zapowiedź wyraźniejszej korekty fali zwyżkowej, która w krótkim okresie może sprowadzić WIG20 nawet w okolice dolnej granicy kanału aktualnie znajdującej się na wysokości ok. 1146 pkt.
Podsumowując ostatni tydzień pomimo, iż był kolejnym udanym okresem dla byków nie przyniósł jeszcze zasadniczych rozstrzygnięć, co do powodzenia dalszej zwyżki. Indeks WIG20 dotarł do kluczowych obecnie oporów, których przebicie powinno w krótkim okresie dać pretekst dla dalszych wzrostów. Próby testu zakończyły się jednak niepowodzeniem, co nie jest wprawdzie podstawą by przesądzać wkrótce zmianę kierunku na spadkowy, ale może pobudzić stronę podażową do większej aktywności i zaowocować spadkowym odreagowaniem. Ewentualne osłabienie należy jednak jak na razie rozpatrywać jedynie w kategoriach korekty i dopiero przebicie linii trendu zwyżkowego z końca kwietnia br. będzie sygnałem otwierającym drogę dla głębszej przeceny, która może sięgnąć nawet linii wyznaczającej falę wzrostową z początku marca br.