Komunikat po posiedzeniu istotnych informacji nie niósł (nie ma jeszcze przesłanek przemawiających za wyraźniejszym ożywieniem gospodarczym, chociaż jest ono możliwe, możliwe są też dalsze obniżki stóp) trudno więc było oczekiwać jakiekolwiek reakcji. W takiej sytuacji zrealizował się najczęściej występujący scenariusz - po decyzji zaczęto realizować zyski z ostatnich tygodni. Taka realizacja trwała do końca sesji, ale nie miała spektakularnego charakteru - obroty na Nasdaq`u były niskie a na NYSE zbliżone do średnich miesięcznych. Po sesji atmosfera minimalnie się poprawiła - AHI wzrosło o 0,20%. Na wykresach indeksów uformowały się czarne świece z górnymi cieniami, ale sytuacja techniczna znacząco się nie zmieniła - Nasdaq Composite nadal pozostaje na wysokości linii trzymiesięcznego trendu wzrostowego a DJIA i S&P500 mają do tych linii po około 1%. Bliskość tych linii może nieco uspokoić atmosferę i umożliwić niewielkie odbicie na najbliższych sesjach. Jednak już w następnym tygodniu linie mogą zostać przełamane.

Zakończenie w USA przełoży się lekko negatywnie na nasz rynek. Wpływ ten jednak ograniczy się tylko do początku notowań. Po nieco słabszym otwarciu najprawdopodobniej przeważą opinie, że dzisiaj w USA dojdzie już do odbicia. W konsekwencji rynek powinien szybko odrobić poranny spadek i wejść w stabilizację blisko wczorajszego zamknięcia. W dalszej części sesji możliwe jest jednak lekkie osłabienie - bliskość ubiegłorocznych szczytów na WIG20 może skłonić część inwestorów do zamknięcia pozycji.

Sam przebieg wczorajszej sesji był dość optymistyczny. WIG20 zanotował znaczny wzrost przy przyzwoitych obrotach a na wykresie indeksu utworzyła się wysoka biała świeca. Na razie rynek zachowuje się więc podobnie jak w poprzednich tygodniach - dotarcie indeksu w pobliże linii dwumiesięcznego trendu wzrostowego (indeks zbliżył się do niej we wtorek) powoduje zmniejszenie podaży i aktywizację popytu. W konsekwencji mamy dynamiczne odbicie od linii i potwierdzenie trendu wzrostowego. Trzeba jednak pamiętać o tym, że rynek (średnioterminowo) jest już znacznie wykupiony a sam indeks znajduje się nadal poniżej lokalnego szczytu z grudnia ub. r. (1262 pkt). Trend wzrostowy może zatem zakończyć się bardzo gwałtownie.