Pogorszenie nastrojów, szczególnie widoczne na amerykańskich giełdach, popsuło szyki kupującym, ale też zniżka nie jest na tyle duża, by skłaniać posiadaczy akcji do bardziej zdecydowanej wyprzedaży. Stąd brak chęci do aktywniejszego handlu.
WIG20 znajduje się w obszarze pomiędzy linią dwumiesięcznego trendu rosnącego (1220 pkt) i grudniowym szczytem (1256 pkt). Dopóki przebywa pomiędzy tymi poziomami sytuacja pozostaje nierozstrzygnięta. Złamanie linii trendu stałoby się poważnym ostrzeżeniem dla posiadaczy akcji.
Taki wariant jest dość prawdopodobny w tym tygodniu jeśli wziąć pod uwagę, że taka linia trendu "pękła" już na S&P500. Po czwartkowym ruchu powrotnym w jej kierunku piątek przyniósł kolejny spadek. Jego podłożem były słabe wyniki spółek. To pokazuje, jak trudny okres czeka amerykańskich inwestorów wraz z rozpoczęciem w połowie lipca najgorętszego okresu publikacji wyników za II kwartał. Oczekiwania są duże, a i tak, sądząc po obecnych wycenach akcji, zostały wliczone w ceny akcji. Można przypuszczać, że każde rozczarowujące informacje przekładać się będą na zniżkę. Jednak wysyp wyników nastąpi dopiero za 2 tygodnie. Jest pytane co będzie się działo w tym czasie. Czy górę wezmą obawy, czy też przeważać będzie nadzieja, że spółki nie zawiodą? Przecięcie linii trendu na S&P500 wskazuje na pierwszy wariant.
Wygląda więc na to, że dziś czeka nas nudna sesja, która nie przyniesie żadnych nowych sygnałów. Pozostaje cierpliwie czekać. Dopóki WIG20 nie znajdzie się poniżej 1220 pkt jest możliwość wybicia ponad 1256 pkt. Wynika ona z kierunku średniookresowego trendu, który pozostaje wzrostowy. Wątpliwości są związane z tym, czy przekroczenie 1256 pkt dałoby impuls do trwałej fali zwyżkowej, czy też było jednorazowym wyskokiem, jakich przez 4 ostatnie miesiące było już kilka.