Gdy wydawało się, że będzie to wystarczający pretekst by sprowokować aktywniejszą podaż i wstęp do wyraźniejszego odreagowania wzrostów popyt zdołał zatrzymać zniżkę. Pozytywnym elementem było, iż działo się to jeszcze ponad pierwszym z mocniejszych wsparć, jakie wyznaczał górny poziom niewielkiej stabilizacji z początku czerwca, czyli ok. 1228 pkt. W pobliżu mieliśmy także kluczową obecnie barierę pochodzącą od linii wzrostów z końca kwietnia, która dała popytowi dodatkowy argument dla ożywienia. W rezultacie w kolejnych dniach indeks znowu podążył w kierunku poziomu 1262 pkt. Ponownie jednak okazał się on zbyt dużym wyzwaniem. Nie udało się nawet przekroczyć poprzedniego maksimum na wysokości ok. 1258 pkt., a tym bardziej zaatakować zdecydowanie oporu.

Pomimo nieudanego testu i osłabienia na zamknięciu sytuacja jednak zasadniczo się nie zmieniła i w dalszym ciągu przemawia na korzyść byków. Niewielki zasięg ostatnich spadków oraz bliskość powyższych wsparć, a zwłaszcza linii dwumiesięcznej zwyżki, biegnącej aktualnie na wysokości 1227 pkt. nie pozostawia w najbliższych dniach zbyt wiele miejsca dla spadków. Silniejszym ze wspomnianych ograniczeń jest wprawdzie opór, ale dopiero zdecydowane jednoznaczne sforsowanie linii trendu da podstawy by spodziewać się większej korekty.

Pewne obawy budzić może zachowanie dziennych wskaźników. Najszybsze z nich znajdują się w strefach wykupienia i chociaż taki stan jest oznaką sporej siły obecnego ruchu, to jednak nie można też zapominać, że z drugiej strony zwiększa ryzyko wystąpienia odreagowania. MACD pozostaje powyżej swej średniej, ale tempo zwyżki w ostatnim czasie wyraźnie przygasło, a indykator jest coraz bliżej swej średniej. Niesie to więc niebezpieczeństwo przebicia, tym bardziej że na MACD-histogram uformowała się negatywna dywergencja. Również ROC nie mogący wyrwać się z trendu bocznego świadczy o słabnięciu potencjału wzrostów, zwłaszcza że i na nim mamy negatywne dywergencje. Znacznie lepiej prezentują się natomiast powyższe wskaźniki w układzie tygodniowym. Oba poruszają się bowiem w wyraźnych ruchach wzrostowych ponad swymi poziomami sygnału i nie dają jak na razie poważniejszych wskazówek ostrzegających przez trwalszym odwróceniem trendu indeksu. Biorąc pod uwagę, że jest on wzrostowy ewentualne osłabienie (którego ryzyko zapowiadają indykatory dzienne) należałoby w tej sytuacji traktować w kategoriach korekty.

Podsumowując, powyższy obraz rynku nadal nie daje zasadniczych rozstrzygnięć co do kierunku dalszego ruchu. Indeks utknął w pobliżu jednego z najistotniejszych aktualnie oporów i dopiero po jego sforsowaniu można będzie liczyć na wyraźniejszą poprawę. Pozytywnie należy jednak odbierać fakt, że w obliczu tak silonej bariery popyt nie cofa się głęboko i już w okolicach pierwszych z mocniejszych wsparć skutecznie zatrzymuje próby zainicjowania wyraźniejszej korekty. Jest to więc oznaka sporej siły, która uwzględniając wzrostowy charakter trendu zwiększa, pomimo nienajlepszych wskazań dziennych indykatorów, szanse dalszej skutecznej obrony powyższych wsparć w najbliższym czasie, a zwłaszcza linii dwumiesięcznej zwyżki. Jednocześnie taki układ może dać skuteczny pretekst dla kolejnych prób pokonania przedziału 1248-1262 pkt.