Świat: Siła dolara jest ogromna. Osiągnięte dzisiaj w godzinach rannych minimum na poziomie 1,1309 długo się nie utrzymało. Po godz. 10:00 powróciły spadki na krossie EUR/USD i doszło do kolejnego przełamania, tym razem figury 1,1300. Paradoksalnie stało się tak po nieco lepszych danych z niemieckiego rynku pracy - stopa bezrobocia spadła tam w czerwcu do 10,6% z 10,7% w maju. Sytuacja ta pokazuje, iż inwestorzy wykorzystują każdą nadarzającą się okazję do tego, aby sprzedać euro i kupić dolary. Alokacja kapitałów do USA jest coraz bardziej widoczna - wczoraj bardzo mocno wzrosły także amerykańskie giełdy i trend ten może być nadal kontynuowany. Coraz bardziej widoczne jest wycofywanie kapitałów z rynków obligacji, szczególnie w strefie euro. Dolar zyskuje także w relacji do jena - do czego nad ranem przyczyniła się zapewne interwencja Banku Japonii, silny trend widoczny jest także na krossie GBP/USD. Sytuacji nie zmieniły także opublikowane dzisiaj o godz. 12:00 dane dotyczące wysokości majowej produkcji przemysłowej w Niemczech. Spadła ona o 0,7% w relacji do kwietnia i wzrosła zaledwie 0,2% w ujęciu rocznym. Prognozy mówiły o wzroście 0,2% m/m i 1,2% r/r - były jednak zbyt optymistyczne, gdyż w kwietniu spadek produkcji był większy niż teraz.
Z technicznego punktu widzenia przełamanie poziomu 1,1330 jest sygnałem bardzo dużej siły obecnego trendu. Poziom ten stał się teraz silnym oporem. W średnioterminowej perspektywie rynek zmierza w kierunku 1,10-1,11 euro za dolara, choć na dzisiaj można wyznaczyć wsparcie w okolicach 1,1225.
Polska: Informacje jakie napływają na rynek spowodowały, iż złoty ponownie stracił dzisiaj na wartości. Tym samym ewentualne wzmocnienie się złotego w najbliższym czasie stanęło pod znakiem zapytania. Przebywający wczoraj w Krakowie wicepremier Hausner powiedział, iż deficyt budżetowy w przyszłym roku wyniesie 46-47 mld zł. Tym samym podawana jeszcze przez Grzegorza Kołodko kwota 33,1 mld zł stała się nierealna. Poza kwotą z rezerwy rewaluacyjnej (9 mld zł) budżet uszczupli jeszcze 6 mld zł, gdyż 12 mld zł zaplanowane z przyszłorocznej prywatyzacji jest mało prawdopodobne. Rząd ma zająć się projektem budżetu 29 lipca. Tymczasem dzisiaj Jerzy Hausner ma przedstawić swoje wyliczenia odnośnie skutków wprowadzenia podatku liniowego. Wczoraj takie obliczenia przedstawiło Ministerstwo Finansów. Wynika z nich, iż przy każdej możliwej opcji dochody budżetu zmniejszą się o kilka miliardów złotych. Nie wiadomo zatem czy w obliczu wysokiego deficytu, zaplanowany na rok 2005 podatek zostanie wprowadzony. Tymczasem dzisiaj rząd ma zdecydować o prywatyzacji grupy Lotos. Natomiast zaplanowany na wczoraj komunikat dotyczący Polskich Hut Stali został opóźniony o kilka dni. Przyszłość tych projektów wciąż stoi zatem pod znakiem zapytania, co nie sprzyja budżetowi. Złotego dodatkowo osłabił dzisiejszy wywiad prezesa Leszka Balcerowicza dla Rzeczpospolitej, w którym powiedział on, iż pole do obniżek stóp w najbliższym czasie jest niewielkie. Jego zdaniem spowodowane jest to coraz bardziej widocznymi sygnałami ożywienia gospodarczego, a także pewną niepewnością związaną z wygasaniem obecnego składu RPP wraz z końcem bieżącego roku. Do tej pory to właśnie zazwyczaj głos prezesa NBP przesądzał o obniżkach w Radzie, gdzie głosy tzw. "gołębi" i "jastrzębi" rozkładały się równomiernie. Leszek Balcerowicz dodał także, iż Polska nie powinna uszczuplać swoich rezerw walutowych, co może oznaczać, iż NBP zdecyduje się pożyczyć rządowi pieniądze na spłatę zadłużenia w postaci obligacji dolarowych. Zapoczątkowane w zeszłym tygodniu rozmowy na ten temat będą kontynuowane w tym tygodniu.
Notowania złotego będą teraz uzależnione od informacji z zaplanowanego na jutro przetargu 10-latek na kwotę 1 mld zł. Istotne będą także informacje o prywatyzacji Lotosu i PHS, oraz wyniki rozmów na linii rząd-NBP odnośnie spłaty naszego zadłużenia zagranicznego. Nie wiadomo jednak na ile poprawią one nie najlepszą atmosferę na rynMarek Rogalski
Analityk walutowy