Po ostatnich sporych wahaniach zarówno notowania dolara na świecie, jak i naszego złotego nieco się uspokoiły. Od wczoraj dolar pozostaje w zasadzie na niezmienionych poziomach wobec euro, wzmacnia się wobec japońskiego jena. Nasz złoty pozostaje pod pozytywnym wpływem wyników wczorajszej aukcji 10-letnich obligacji i wypowiedzi przedstawicieli rządu.
Świat: Opublikowane wczoraj po godz. 16:00 nieco gorsze dane dotyczące poziomu zapasów w maju w USA nie wpłynęły zbytnio na notowania dolara. Jak poinformował Departament Handlu w maju wartość zapasów spadła o 0,3%, a sprzedaż hurtowa o 0,5%. Główny wpływ miała sytuacja w branży samochodów, maszyn i wyposażenia elektrycznego. Dzisiaj rano opublikowane zostały dane dotyczące poziomu inflacji w Niemczech w czerwcu - wzrosła ona o 0,3% m/m i 1,0% r/r, co było zgodne z oczekiwaniami analityków. Po godz. 10:00 euro zaczęło jednak ponownie tracić do dolara. Sytuacji nie zmienił opublikowany w dzisiejszym wydaniu "Wall Street Journal" wywiad z analitykiem banku Morgan Stanley, którego zdaniem planowane przez państwa Unii Europejskiej cięcia podatków mogą przyczynić się do większego wzrostu gospodarczego w kolejnych latach. Nie ma jednak pewności, czy pozwoli to obniżyć poziomy deficytów budżetowych poniżej 3 proc. PKB, do czego nalega Komisja Europejska. Podobnie wypowiadał się także prezes ECB, Wim Duisenberg, którego zdaniem ECB zrobił już to co do niego należy. Teraz zdaniem Duisenberga czas na działania ze strony rządów, także te mające ograniczyć niebezpiecznie duży deficyt. Tym samym nie ma co liczyć na dzisiejszą obniżkę stóp, podobnie postąpi zapewne także Bank Anglii. Nie dziwi zatem, iż w takiej nieco patowej sytuacji inwestorzy wolą dolary - przynajmniej FED bezproblemowo dogaduje się z administracją Busha. A ona sama dba o to, aby poziom optymizmu wśród Amerykanów był coraz większy. Dzisiaj rano Sekretarz Skarbu John Snow w wywiadzie dla "USA Today" podtrzymał optymistyczne prognozy gospodarki, zakładające 3% wzrost PKB w drugiej połowie roku. Dodał także, iż chętnie widziałby wzrost na poziomie zbliżonym do 4%, co pozwoliłoby na spadek stopy bezrobocia poniżej 6%. Jego zdaniem gospodarka dostała teraz bardzo dobre warunki do tego, aby się trwale odbić - niższe podatki i coraz niższe stopy procentowe. Pytany o politykę silnego dolara stwierdził, iż cały czas pozostaje ona taka sama i nie ma żadnych podstaw do jej zmiany. John Snow zapowiedział również, iż w przyszłym tygodniu przyjedzie do Europy, aby porozmawiać z rządami Niemiec i Wielkiej Brytanii w kwestii pobudzenia wzrostu gospodarczego na Starym Kontynencie.Dzisiejszy dzień nie przyniesie wiele danych poza zaplanowanymi posiedzeniami ECB i BOE. O godz. 14:30 opublikowane zostaną dane odnośnie cotygodniowej liczby nowych bezrobotnych w USA - ankieta Bloomberga pokazuje, iż spadnie ona do 420 tys. z 430 tys. w minionym tygodniu. Ostatnie dane z amerykańskiego rynku pracy nie były jednak najlepsze, także inwestorzy mogą być wyczuleni na dzisiejszy odczyt.
Z technicznego punktu widzenia wygląda na to, iż rynek EUR/USD zakończył już wzrosty, co pokazał kilkukrotny negatywny test okolic 1,1360. Można pokusić się o tezę, iż obecnie mieliśmy do czynienia z kształtowaniem się fali czwartej, z tym, że w strukturze spadków od szczytu na 1,1608, a nie od 1,1930 o czym wspominałem wczoraj. Dodatkowo ostatnie notowania przypominały kształt klina zwyżkującego, z którego nastąpiło wyjście dołem. To jednak nieco odważna w tym momencie hipoteza, gdyż rynek od trzech dni pozostaje w trendzie horyzontalnym. Dopiero pokonanie minimum z wtorku na poziomie 1,1260 otwiera drogę do dalszych spadków.
Polska: Wczorajszy dzień przyniósł wiele optymistycznych wypowiedzi ze strony przedstawicieli rządu - Jerzego Hausnera i Andrzeja Raczko. Wicepremier zapewnił o swojej woli doprowadzenia do spełnienia kryteriów z Maastricht do końca 2007 roku, a minister Raczko powiedział, iż wzrost PKB przekroczy w tym roku 3%. Dodatkowo Jerzy Hausner zapowiedział, iż rząd będzie starał się wdrożyć rozwiązania mające na celu poprawę funkcjonowania podmiotów gospodarczych - zwłaszcza w kwestii pozyskiwania kredytów. Niewykluczone, iż mogłaby się przyczynić do tego obniżka stopy rezerw obowiązkowych banków, która wynosi obecnie 4,5 proc. Nie wykluczył tego wczoraj wiceprezes NBP Andrzej Bratkowski. Dobre informacje chodzą jednak parami ze złymi. Wiceminister finansów Halina Wasilewska-Trenkner powiedziała, iż szacunki 5 proc. wzrostu PKB w przyszłym roku są zbyt optymistyczne i zostaną obniżone do 4,5 proc. Informacja ta pokazała, iż w łonie rządu istnieją problemy z wypracowaniem wspólnej polityki - dzisiaj rano wicepremier Hausner podtrzymał 5 procentową prognozę. Rynek nie zareagował na te informacje. Od rana złoty delikatnie się wzmacnia. Inwestorzy pozostają pod wrażeniem pozytywnych wyników wczorajszego przetargu 10-latek - ignorując wydarzenia ze sfery polityki, gdzie afera goni aferę. Dzisiaj rząd ma przedstawić w parlamencie sprawozdanie odnośnie sprawy starachowickiej. Pomimo iż opozycja się burzy, mało kto jednak liczy na to, że uda się usunąć ekipę Leszka Millera. Do końca tygodnia nie ma już wielu informacji ze strefy makro, spotkanie rząd-NBP zostało przesunięte na przyszły tydzień, złotówka powinna zatem kontynuować delikatny trend wzrostowy.
Marek Rogalski