Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 10.07.2003 17:13

Dzisiejsza sesja nie była już tak jednoznaczna, jak to ostatnio bywało.

Początek notowań był właściwie całkiem niezły, ale szybko dało się zauważyć,

że wzrost cen kontraktów jest jakiś dziwny. Później ta dziwność się

potwierdziła i już końcówka notowań odebrała bykom trochę wiary w słuszność

posiadanych pozycji. Wątpliwości faktycznie mogą mieć miejsce, ale nie

Reklama
Reklama

należy przesadzać z tym strachem W końcu mamy za sobą całkiem spory wzrost i

spadek o kilka punktów nie powinien budzić niepokoju. Tak, tylko, że to nie

skala spadku budzi niepokój, ale moment, w którym on się pojawił.

Zacznijmy jednak od początku. W pierwszej godzinie notowań kontraktów

mieliśmy spokojne oczekiwanie na to, co przyniesie rynek kasowy. Kilka chwil

po rozpoczęciu tam notowań pojawił popyt. Atak nastąpił od TPS, gdzie

Reklama
Reklama

wisiała od wczoraj spora oferta sprzedaży po 14.5. Pojawił się chętny i na

nią odpowiedział. To podziałało na innych i rynek ruszył do góry. Indeks po

jakimś czasie wyszedł na nowe maksy. Na rynku terminowym także ceny rosły,

ale widać było pewną niechęć do kupna. Ciągle pojawiali się gracze, którzy

starali się dobrze sprzedać. Baza ponownie sięgnęła wartości -30 pkt. Po

pierwszym wyskoku prawie zrównaliśmy się z poziomem maksa na 1320 pkt.

Reklama
Reklama

Później nastąpiła dość głęboka, jak na taki atak popytu korekta. To już

dawało do myślenia. Rynek potrafił się jednak podźwignąć i po chwili

mieliśmy nowe maksy. Ceny wyszły nad 1320 pkt przy potężnym obrocie. Wyskok

był jednak krótkotrwały i po raz kolejny pojawiła się szybko większa podaż,

która zbiła ceny pod 1320 pkt. Piłeczka była po stronie popytu. I ten ją

Reklama
Reklama

odbił. Po chwili kupujący wnieśli ceny na nowe maksy, ale tu pojawił się

kolejny problem. Nowe maksy nie zostały potwierdzone przez większy obrót.

Kolejny mały ząbek i kolejny atak popytu, ale jedynie na tle silny, by

poprawić poprzedni rekord o 2 pkt przy jeszcze mniejszym obrocie. Patrząc na

wykres można było zauważyć formację klina zwyżkującego, która zwykle jest

Reklama
Reklama

zwieńczeniem wzrostu klin.gif Tak też się dziś stało. Wzrost na coraz

mniejszych obrotach sprawił, że coraz większa grupa graczy zaczynała wątpić

w kontynuację wzrostu. Zabrakło kupujących i ceny wyszły z klina dołem, tak

jak to sugeruje teoria. Po około dwóch godzinach konsolidacji ceny zaczęły

spadać i to przy sporym obrocie.

Reklama
Reklama

Nie jest to więc optymistyczna sesja. Kontrakty01.gif Indeks01.gif Na razie

oczywiście nie ma co załamywać rąk, ale trzeba wzmocnić czujność. Trend

wzrostowy już nie jest tak silny, jak na początku tygodnia. Nie jest

wykluczone, że jutro korekta może się pogłębić i zejdziemy do okolic 1302

pkt. Tam mieliśmy wczoraj konsolidację i można oczekiwać, że będzie to

teraz poziom wsparcia. Tu już powinni pojawić się kupujący, którzy być może

ponownie doprowadzą do poziomów sąsiadujących z dzisiejszymi szczytami, a

przynajmniej spróbują jeszcze raz znaleźć się nad poziomem 1320 pkt.

Alternatywą jest spadek pod 1302 pkt z możliwością sięgnięcia poziomu 1287

pkt. Skąd ta liczba? To zniesienie 38,2% wzrostu z 1217 do 1329 pkt. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama