ŚWIAT: Wydarzeniem wczorajszego dnia była decyzja Banku Anglii, która zupełnie zaskoczyła obserwatorów rynku. Jeszcze przed oficjalną publikacją funt nieznacznie zyskiwał do dolara, a ankieta Reutersa pokazywała przewagę tych, których zdaniem stopy nie zostaną obniżone. Inwestorzy spodziewali się decyzji w sierpniu. Tymczasem kierowany przez nastawionego do tej pory "jastrzębio" Mervyna Kinga, Bank Anglii zdecydował się na cięcie o 25 p.b. do 3,5 proc. - najniższego poziomu od 48 lat. Na taką decyzję wpłynęły nie najlepsze dane makroekonomiczne podawane ostatnio, które pokazują, iż gospodarka Wielkiej Brytanii coraz bardziej zwalnia. Na podobny ruch nie zdecydował się jednak Europejski Bank Centralny - zresztą po ostatnich wypowiedziach Wima Duisenberga w Europejskim Parlamencie nie było to żadnym zaskoczeniem. Także w uzasadnieniu do wczorajszej decyzji szef ECB stwierdził, iż stopy są teraz na właściwym poziomie, oraz że oczekuje nieznacznego wzrostu europejskiej gospodarki pod koniec roku. Jak zwykle spotkało się to z ostrą krytyką, zwłaszcza kanclerza Gerharda Schroedera, który w obliczu coraz bardziej kulejącej niemieckiej gospodarki, coraz bardziej rozpaczliwie szuka możliwości dla jej szybkiej poprawy. Niemiecki kanclerz wezwał nawet ECB do interwencji na rynku walutowym w celu dalszego osłabienia euro, tak aby wspomóc eksporterów. Krytyka ta spotkała się oczywiście z kontrą ze strony ECB - dzisiaj rano główny ekonomista ECB Otmar Issing powiedział, iż wypowiedzi Schroedera nie wpłyną na poziom euro. Tymczasem od wczorajszego południa oscylacje na krossie EUR/USD były znaczne. Po opublikowaniu gorszych danych o cotygodniowej liczbie nowych bezrobotnych w USA, która wzrosła do 439 tys., a także korekcie ostatnich wzrostów na amerykańskich giełdach, dolar osłabił się nawet do poziomu 1,1391 względem wspólnej waluty. Później jednak kurs EUR/USD szybko powrócił poniżej poziomu 1,1360 dochodząc nawet w pobliże figury 1,1300. Pierwsze godziny europejskiej sesji przyniosły jednak pewne odreagowanie do poziomu 1,1343. Inwestorzy nie przejęli się zatem większym niż oczekiwano spadkiem produkcji przemysłowej we Francji w maju - o 1,4%. O wiele ważniejsze będą dzisiaj dane odnośnie wysokości majowego deficytu handlowego w USA (prognoza 41,5 mld USD - większy deficyt to dodatkowe problemy), a także cen produkcji sprzedanej w czerwcu (PPI) - prognoza +0,3% i bazowa (core) +0,1%. Wszystkie opublikowane zostaną o godz. 14:30.
Z technicznego punktu widzenia kurs EUR/USD powinien powrócić do trendu spadkowego i w przyszłym tygodniu przełamać poziom 1,1260. Wczorajsza zwyżka zatrzymała się dokładnie w okolicy zeszłotygodniowych minimów, trudno obecnie liczyć na to, iż wczorajsze maksimum zostanie pokonane.
POLSKA: Złoty zachowuje się dzisiaj spokojnie. Wczoraj wiceminister finansów Jan Czekaj powiedział, iż Ministerstwo szacuje, iż wzrost gospodarczy w II kwartale przekroczył zakładane 2,9%. Jego zdaniem PKB mógł wzrosnąć o 3,2%. Nie wiadomo jednak czy wpłynie to na rewizję tegorocznych założeń. Tymczasem sam minister Raczko poinformował wczoraj, iż przedstawi rządowi zrewidowane założenia do przyszłorocznego budżetu na posiedzeniu 22 lub 29 lipca. Dodał, iż obecnie prowadzone są prace nad uściśleniem przyszłorocznych założeń, stąd takie sytuacje jakie miały miejsce wczoraj rano, kiedy Ministerstwo Finansów poinformowało, iż nie wyklucza obniżenia przyszłorocznych założeń wzrostu PKB z 5% do 4,5%. Zaprzeczył później temu minister gospodarki Jerzy Hausner. Wczoraj poinformował także, iż deficyt budżetowy w 2005 roku będzie już niższy niż 40 mld zł. Wciąż nie znamy jednak konkretów jak miałoby się to dokonać. Jak na razie wydaje się to nieco wątpliwe w obliczu braku szczegółowych założeń reformy finansów publicznych i deklaracji wprowadzenia podatku liniowego, który może uszczuplić dochody budżetu. Wydaje się jednak, iż dzisiaj na rynek mogą bardziej oddziaływać pozytywne wyniki wczorajszej aukcji 5-letnich obligacji na Węgrzech, które zaskoczyły obserwatorów. Rządowi węgierskiemu udało się sprzedać wszystkie oferowane papiery, a popyt na nie blisko trzykrotnie przekroczył podaż. Pokazują one, iż pomału powraca zaufanie do tego rynku po ostatnich niemałych zawirowaniach, a rynki węgierski i polski są niekiedy traktowane przez zagranicznych inwestorów dosyć podobnie. Na dzisiaj nie planowane są żadne publikacje danych gospodarczych, złoty powinien zatem wyraźniej wzmocnić się w drugiej połowie sesji.
Marek Rogalski
Analityk walutowy