Przebicie w poprzedni piątek silnego oporu na 1262 pkt. już na otwarciu dało pretekst dla mocnej zwyżki. Potwierdziła ona znaczenie sforsowania jako sygnału zapowiadającego poprawę koniunktury. Kolejne dni upływały w rezultacie pod znakiem ciągnięcia rynku w górę i chociaż górne cienie świec z wtorku i czwartku sugerują, że podaż zaczyna podejmować coraz aktywniejsze próby zahamowania wzrostów to jednak nie jest to wystarczający powód by zakładać trwalsze odwrócenie trendu w najbliższym czasie. Niedźwiedzie mają za sobą jeszcze takie z istotniejszych argumentów jak bliskość kolejnego z oporów w postaci okna bessy z 14 czerwca ub.r. w strefie ok. 1349-1352 pkt., oraz duże wykupienie rynku sygnalizowane przez większość najszybszych wskaźników. Jest jednak dość prawdopodobne, że nawet jeśli okażą się one pretekstem dla ruchu spadkowego w najbliższym czasie to będzie on jedynie techniczną korektą wzrostów. Optymistyczny scenariusz w najbliższym czasie sugeruje bowiem zdecydowana większość z obecnych przesłanek, jak chociażby wzrostowy kierunek średnioterminowego trendu.
Pozytywnie zachowują się także wskaźniki techniczne. Najszybsze z oscylatorów są wprawdzie w strefach wykupienia, ale choć jest to jeden z elementów mogących świadczyć o zbliżającym się odreagowaniu to jednak z drugiej strony taki stan przy wyraźnych trendach jest oznaką siły wzrostów i może się nadal utrzymywać bez większych konsekwencji dla kierunku. Za ostatnią z tych interpretacji przemawia chociażby zachowanie MACD i ROC, które kontynuują wyraźne zwyżki pozostając ponad swymi poziomami sygnału. Również w układzie tygodniowym na tych indykatorach nie ma aktualnie poważniejszych zagrożeń dla kontynuacji trendu wzrostowego, nawet w przypadku ewentualnego osłabienia. Takie odreagowanie przydałoby się zresztą rynkowi, aby sprowadzić go do stanu względnej równowagi.
Niewiele miejsca dla przeceny zostawiają położone w pobliżu ważne wsparcia. Pierwszym z nich będzie połowa białej świecy z 7 otwarcia na wysokości 1303 pkt., której znaczenie w najbliższych dniach powinna wzmocnić górna granica ponad dwumiesięcznego kanału wzrostowego przebita w poniedziałek, a obecnie biegnąca na poziomie ok. 1307 pkt. Dalej mamy niewielkie okno hossy w przedziale 1277-1280 pkt., ale najsilniejsza zapora dla głębszej zniżki położona jest w okolicach 1262 pkt., gdzie znajduje się przełamany szczyt z początku grudnia ub.r. oraz linia wyznaczająca wzrosty z końca kwietnia br. Dopiero zejście poniżej tych ograniczeń będzie silnym sygnałem zapowiadającym wyraźniejszy punkt zwrotny, ale w perspektywie najbliższych tygodni jest to scenariusz raczej mało prawdopodobny. Można oczekiwać, że już w okolicach pierwszych z powyższych ograniczeń popyt podejmie aktywniejszą walkę o utrzymanie, a szanse skutecznej obrony są duże.
Biorąc pod uwagę powyższy obraz rynku można więc powiedzieć, że ostatni okres przyniósł kolejne przesłanki potwierdzające zdecydowaną dominację popytu na obecnym etapie. Sforsowanie wierzchołka z grudnia ub.r. było równoznaczne z powrotem do trendu zwyżkowego, a poparte mocnym wzrostem na początku ostatniego tygodnia dało sygnał dla dalszej zwyżki. Indeks dotarł właśnie w pobliże kolejnej z barier podażowych, ale chociaż wykupienie rynku każe liczyć się możliwym odreagowaniem, to jednak jak na razie nie ma przesłanek jednoznacznie sugerujących taką ewentualność i trwalszy punkt zwrotny. Wręcz przeciwnie wiele elementów, jak dominujący trend wzrostowy, czy zachowanie wskaźników pozwala oczekiwać, że jeśli dojdzie do spadku będzie on jedynie przejściową korektą sprowadzającą rynek do względnej równowagi. Jest wysoce prawdopodobne, że w najbliższym czasie popyt upora się z oporem w strefie 1349-1352 pkt., co powinno otworzyć drogę dla ruchu w okolice 1390-1415 pkt. Dopiero w tym rejonie może dość do większego zahamowania wzrostów, choć można się spodziewać, że będzie to raczej nieco dłuższa konsolidacja niż głębsza i mocniejsza fala spadkowa.