ŚWIAT: Wczorajszy dzień ponownie pokazał jak wiele może zdziałać jeden człowiek. On, Alan Greenspan, szef amerykańskiej Rezerwy Federalnej, w którego słowa wsłuchują się na świecie prawie wszyscy, poczynając od prywatnych inwestorów na analitykach wielkich instytucji kończąc. Wczorajsze jego przemówienie przed Kongresem odnośnie obecnego stanu gospodarki i jej perspektyw doprowadziło do zwiększenia się grona optymistów. Szef FED stwierdził, iż Stany Zjednoczone mogą stać u progu znacznego ożywienia gospodarczego. Dodał, iż będzie czekał na poważną poprawę sytuacji gospodarczej zanim zdecyduje się na podniesienie stóp procentowych. Nie wykluczył nawet ich kolejnego obniżenia, gdyby spodziewane ożywienie gospodarcze było wciąż nieznaczne. Pytany o poziom wysokiego deficytu budżetowego, który zdaniem amerykańskiej administracji może w tym roku wynieść ponad 450 mld USD, powiedział, iż USA mogą sobie pozwolić aby mieć duży deficyt przez najbliższych kilka lat. Jednak przedstawiciele Białego Domu zapowiedzieli wczoraj, iż będą dążyć do zredukowania deficytu o połowę w kilkuletniej perspektywie. Pytanie tylko czy ta deklaracja nie pozostanie tylko deklaracją. Utrzymywanie wojsk w Iraku kosztuje wszakże z dnia na dzień coraz więcej. Wczoraj przedstawione zostały także perspektywy wzrostu gospodarczego USA na najbliższe lata - w roku 2004 r. PKB ma wzrosnąć o 3,7 proc.
Informacje te w połączeniu z nienajlepszymi wieściami z Europy - wczoraj MFW podał, iż obniżył perspektywę wzrostu niemieckiej gospodarki spowodowały, iż dolar zyskał do euro ponad 150 punktów w przeciągu zaledwie kilku godzin. W nocy ustanowione zostało minimum na poziomie 1,1110. Podobny ruch zaznaczył się na krossie USD/JPY, pomimo tego, iż w nocy Bank Japonii pierwszy raz od roku przedstawił nieco lepsze prognozy rozwoju tamtejszej gospodarki. Prezes Toshihiko Fukui wyraził nadzieję, iż Japonia skorzysta na ożywieniu globalnej gospodarki.
Dzisiaj w wywiadzie dla niemieckiej gazety "Bild" członek Rady ECB, Ernst Welteke, powiedział, iż nie ma co liczyć na dalsze obniżki stóp w Eurostrefie. Jego zdaniem cięcia stóp nie przyniosłyby pozytywnych efektów. Wypowiedź ta pokazuje zatem jak trudno będzie zmienić konserwatywną politykę Europejskiego Banku Centralnego. Nie wiadomo też czy coś zmieni się po tym kiedy pierwszego listopada w fotelu prezesa ECB zasiądzie bardziej "ugodowy" Jean-Claude Trichet. Widoczne są też problemy w samej Unii, której trudno jest wypracować wspólny plan mający wspomóc europejskie gospodarki. Coraz większa jest presja na poluzowanie założeń Paktu o Stabilizacji i Rozwoju, co oczywiście podważyłoby wiarygodność wspólnego pieniądza. Tymczasem najprawdopodobniej jutro Komisja Europejska przedstawi raport w którym zaleca się zwrócenie uwagi także na rozwój gospodarczy, poza utrzymywaniem dyscypliny budżetowej.
Od rana euro nieznacznie odrobiło wczorajsze straty, jednak zwyżka nie jest duża i na rynek EUR/USD ponownie powracają spadki. Dolarowi pomogła dzisiejsza wypowiedź Sekretarza Skarbu Johna Snowa, który potwierdził optymistyczne prognozy gospodarcze.
Dzisiaj na godz. 14:30 zaplanowane są dane z USA odnośnie wskaźnika cen wyrobów konsumpcyjnych (CPI) w czerwcu, oraz poziomu zapasów w przedsiębiorstwach w maju. Istotne będą podawane także dane odnośnie dynamiki zmian produkcji przemysłowej w czerwcu. Rynek reaguje bardzo optymistyczne na każdą pozytywną informację.