ŚWIAT: Wczorajsze informacje o śmierci dwóch synów Saddama Husseina nie pomogły zbytnio kursowi dolara, który po krótkiej zwyżce powrócił do trendu spadkowego (wobec euro). Co prawda zdaniem administracji amerykańskiej śmierć synów dyktatora wpłynie na poprawę sytuacji w tym kraju i przyczyni się do jego szybszej odbudowy, jednak trudno liczyć na to, iż zakończy to falę zamachów na amerykańskich żołnierzy. Zwłaszcza, iż ostatnio coraz częściej się mówi, iż może stać za nimi Al-Quaida. W przeciwieństwie do poprzednich ten tydzień nie obfituje w zbyt wiele danych makroekonomicznych, także inwestorzy mają więcej czasu na przeanalizowanie ostatnich optymistycznych wypowiedzi odnośnie perspektyw wzrostu gospodarczego. A wnioski są dosyć ciekawe - coraz bardziej istotna staje się kwestia zbyt wysokiego deficytu budżetowego, który może ograniczać w przyszłości znacznie pole manewru. Skłania to niektórych ekonomistów, cytowanych przez dzisiejszy Dow Jones Newswires do postawienia pesymistycznych prognoz przewidujących notowania nawet na poziomie 1,50 euro za dolara. Zdaniem Michaela Rosenberga, stratega walutowego Deutsche Banku ponowna fala osłabienia "zielonego" może zacząć się już pod koniec wakacji. Ruch ten jego zdaniem będzie widoczny także na japońskim jenie. Tymczasem japoński rząd poinformował wczoraj o rekordowej sumie jaką wydano w pierwszym półroczu na interwencyjne zakupy jenów przez Bank of Japan. Wiceminister finansów Japonii, Zembei Mizoguchi stwierdził jednak "dyplomatycznie", iż ostatnie działania miały za zadanie ustabilizować rynki, a nie osłabić jena. Z kolei amerykański Sekretarz Skarbu Jon Snow dodał, iż należy ograniczyć interwencje na rynku walutowym do minimum. Gracze odebrali te informacje jako brak "zagrożenia" ze strony Bank of Japan i jen zaczął pomału zyskiwać wobec dolara.
Z technicznego punktu widzenia pokonanie poziomu figury 1,1400 na EUR/USD zbliżyło nas do istotnego technicznego oporu, wyznaczanego przez niektórych jako podstawę formacji głowy i ramion. Jej zanegowanie może oznaczać tym samym zanegowanie koncepcji spadków do okolic 1,08. Linia ta przebiega obecnie w okolicach poziomu 1,1430.
POLSKA: Wczorajsze informacje przedstawione po posiedzeniu rządu poprawiły nastroje inwestorom, co przełożyło się w dalszym umocnieniu się naszej waluty. Przyjęto iż deficyt budżetowy w przyszłym roku nie przekroczy 44,5 mld zł, PKB ma natomiast wzrosnąć o 5 proc. w przyszłym i aż o 6 proc. w roku 2006. Pomimo, iż rozmowy będą prowadzone dalej w piątek, rząd triumfalnie odtrąbił wczoraj początek gospodarczego ożywienia. Tym samym inwestorzy zignorowali wczorajsze dane GUSu, które pokazały nieznaczny spadek wskaźników koniunktury w sektorze handlu detalicznego i budownictwie. Najistotniejszą informacją wczorajszego dnia, była jednak wypowiedź wicepremiera Hausnera odnośnie zapowiedzi przedstawienia strategii finansowej na lata 2004-07, która w swoich założeniach ma doprowadzić do spełnienia przez Polskę kryteriów konwergencyjnych z Maastricht w 2007 roku. Jak zapowiedziano, ma ona zostać przyjęta przez rząd razem z budżetem 9 września. Dodatkowym elementem, który ma stanowić spójność z pozostałymi i je uwiarygodnić ma być przedstawiony przez Ministerstwo Gospodarki we wrześniu plan racjonalizacji wydatków publicznych. Tym samym inwestorzy mają szansę otrzymać tak długo oczekiwany przez wielu ekonomistów wiarygodny plan działań prowadzących do przyjęcia przez nas wspólnej waluty. Nie przejęli się oni zatem zbytnio dzisiejszym wystąpieniem Leszka Balcerowicza w Sejmie, który stwierdził, iż pole manewru do obniżek stóp procentowych jest już pomału ograniczane, a polityka monetarna powinna sprzyjać ugruntowaniu niskiego poziomu inflacji. Bez echa przeszła też informacja o odrzuceniu przez Ministerstwo Finansów ofert zamiany obligacji na dzisiejszej aukcji. Złoty może się zatem nadal wzmacniać.Marek Rogalski
Analityk walutowy
Euro Consulting & Management Sp. z o.o.