Tymczasem opublikowane dzisiaj dane z Eurostrefy przyniosły mieszane sygnały. A na krajowym podwórku mamy do czynienia z umocnieniem się złotego przed jutrzejszą aukcją nowych 2-letnich obligacji.
ŚWIAT: Opublikowane wczoraj o godz. 16:00 dane makroekonomiczne z USA mimo, iż lepsze dla dolara wywołały odwrotny skutek i od momentu ich publikacji "zielony" stracił do euro ponad 50 punktów. Jak podał Departament Handlu zamówienia w przemyśle wzrosły w czerwcu o 1,7 proc. wobec 0,3 proc. wzrostu w maju, z kolei dynamika zamówień na dobra trwałego użytku została zrewidowana do góry (z 2,1 proc. do 2,6 proc.). Wskaźnik ten liczony bez uwzględnienia wydatków na obronność wzrósł o 1,5 proc. Rynek jednak zignorował te informacje. Ma się wrażenie, iż fundamentalna logika została utracona. Dzisiaj szczyt na EUR/USD ustanowiony został przed publikacją danych o PMI w usługach w Eurostrefie, które pierwszy raz od grudnia zeszłego roku wzrosły powyżej 50 pkt. i wyniosły 50,2 pkt. Miesiąc wcześniej, w czerwcu, wartość indeksu wynosiła 48,2 pkt. Rozpoczęte po godz. 10:00 spadki były kontynuowane po tym jak o godz. 12:00 okazało się, iż stopa bezrobocia w Eurostrefie w czerwcu była nieznacznie wyższa niż zakładano i wyniosła 8,9 proc. Nieco gorsze były również dane o sprzedaży detalicznej w ujęciu rocznym (0,4 proc. wobec prognoz 0,6 proc). Inwestorzy czekają teraz na dane z USA odnośnie wskaźnika ISM w usługach w lipcu. Po ostatnim znacznym wzroście w czerwcu do poziomu 60,6 pkt. rynek spodziewa się lekkiego spadku do 58,0 pkt. W oczekiwaniu na ich publikację dolar się wzmacnia - nie można wykluczyć lepszego odczytu.
Warto zwrócić uwagę na dzienny wykres rentowności 10 i 30 letnich obligacji rządu USA. Ostatnie dni doprowadziły do utworzenia się formacji gwiazdy wieczornej, która zapowiada spadki. Może to zatem oznaczać, iż negatywny impuls płynący z rynku obligacji pomału wygasa. Spadają jednak giełdy, po tym jak część inwestorów postanowiła się "przesiąść" po zrealizowaniu dużych zysków na akcjach.
Z technicznego punktu widzenia wczoraj na EUR/USD doszło do przełamania szybkiej, krótkookresowej wzrostowej linii trendu, po czym rynek próbował do niej powrócić co się nie udało i ustanowione zostało maksimum na poziomie 1,1378. Negatywnym sygnałem jest przełamanie poziomego wsparcia na poziomie 1,1343, które teraz stało się oporem. Tym samym duże jest prawdopodobieństwo, iż obserwowana od piątku korekta w spadkach uległa zakończeniu.
POLSKA: U nas natomiast sezon wakacyjny w pełni. Głównym wydarzeniem dzisiejszego dnia jest konferencja prasowa Leszka Balcerowicza, która jednak nie wnosi nic nowego. Szef NBP powiedział, iż prowadzone są konsultacje z Ministerstwem Finansów i bankami odnośnie obniżenia poziomu rezerw obowiązkowych, uchylił się jednak od odpowiedzi kiedy miało by to nastąpić. Odnosząc się do kwestii przyjęcia euro powiedział, iż jak najszybsze jego przyjęcie przyczyniłoby się do uzdrowienia finansów publicznych. Z technicznego punktu widzenia złoty osłabił się wczoraj tak jak zakładaliśmy do poziomu -3,0 proc. od parytetu, po czym zaczął się wzmacniać. Najbardziej prawdopodobny wydaje się teraz test poziomu -4,16 proc. odchylenia od parytetu, zwłaszcza jeżeli uwzględnimy oczekiwania inwestorów na wyniki jutrzejszego przetargu nowych 2-letnich obligacji.