Natomiast nasz złoty zyskał po większym niż oczekiwano spadku cen żywności i napojów w II połowie lipca. Nad rynkiem cały czas wisi jednak sprawa przyszłorocznego budżetu.
ŚWIAT: Wczorajsze popołudniowe godziny przyniosły spore przetasowania na rynku, znacznie zyskiwał EUR/USD, a tracił USD/JPY. Trudno jednak znaleźć powody do takiego zachowania rynku, zdaniem dealerów był to wynik uruchomienia zleceń stop-loss. Zwłaszcza, iż dane z amerykańskiego rynku pracy okazały się bardzo dobre. Średnia 4-tygodniowa Weekly Jobless Claims spadła poniżej 400 tys, wydajność pracy w II kwartale wzrosła o 5,7 proc, a jednostkowe koszty pracy obniżyły się o 2,1 proc. Sytuacja na dolarze poprawiła się po tym jak poinformowano o wynikach przetargu na 10-letnie obligacje rządu USA. Wykresy rentowności 10Y i 30Y przełamały tym samym linie trendu wzrostowego, co może sugerować zmianę trendu na tym rynku, a tym samym bardziej pomóc notowaniom "zielonego".
Na dzisiaj nie oczekuje się publikacji danych makroekonomicznych. Rano podane zostały jedynie dane z Włoch, które pokazały, że ta trzecia gospodarka Eurostrefy wkracza na drogę recesji - PKB w II kwartale spadł o 0,1 proc kw/kw, a produkcja przemysłowa o 2,1 proc. w ujęciu rocznym. Rynek będzie teraz oczekiwał na dane o PKB z Niemiec i Francji, które zostaną opublikowane w przyszłym tygodniu.
Z technicznego punktu widzenia na wykresie godzinowym EUR/USD cały czas widoczna jest formacja głowy i ramion. Trudno jednak przesądzać czy się ona zrealizuje. Od kilku dni rynek krąży wokół poziomu 1,1360, a każde odchylenie w jedną stronę jest korygowane odchyleniem w drugą.
POLSKA: Opublikowane wczoraj o godz. 16:00 przez GUS dane odnośnie cen żywności i napojów w II połowie lipca pokazały ich spadek o 2,2 proc. względem takiego samego okresu w czerwcu. Zaskoczyło to rynek, który spodziewał się zniżki o 1,2 proc. Liczony rok do roku wzrost inflacji tym samym może być mniejszy niż zakładano, co może dać argument Radzie Polityki Pieniężnej, która zbiera na swoim posiedzeniu 26-27 sierpnia. Cały czas nad rynkiem wisi jednak sprawa kształtu przyszłorocznego budżetu. Dzisiaj "Rzeczpospolita" powtórzyła wcześniejsze informacje/plotki, iż w przyszłorocznym budżecie może zabraknąć 8-10 mld zł. Tymczasem jak wynika z przeprowadzonej przez gazetę ankiety politycy nie są chętni, aby drastycznie ciąć wydatki. Jednak strona rządowa, dzisiaj w osobie ministra Raczko, nadal oficjalnie zapewnia, iż obniżenie przyszłorocznego deficytu nadal jest realne.