Obroty były na dzisiejszej sesji wyższe od wczorajszych i wynosiły ponad 430 mln. To potwierdzało ogromną niechęć do akcji. Ponownie swoją słabość demonstrowały papiery największych spółek. W bardzo wielu przypadkach, bez bezpośredniego ku temu powodu, widać było całkowitą rezygnację byków.
Fatalnie zachowywały się akcje PGF zniżkujące o ponad 9%. Wolumen obrotu walorami tej spółki był najwyższy od kwietnia, choć był to efekt wymiany kilku dużych pakietów akcji.
Nerwowo zachowywali się posiadacze papierów szerokiego grona spółek z WIG20. Demonstracyjnie inwestorzy wyprzedawali akcje banków. BRE oraz BZ WBK taniały grubo ponad 5%. Niewiele mniejsze straty odnotowali posiadacze walorów Pekao. Akcje tej spółki po spadku o blisko 3% kosztowały 108 zł.
Szczególnie warto zwrócić uwagę na zachowanie papierów banku BPH PBK. Zniżkowały one w trakcie sesji o ponad 8% dochodząc do 304 zł. Trudno to inaczej tłumaczyć niż strachem przed debiutem akcji BACA, co stanie się zapewne już za kilka tygodni. Niewiele lepiej zachowywał się sektor informatyczny. Wśród spółek z tego segmentu najwięcej spadały akcje ComputerLandu oraz ComArchu. Ich kursy obniżyły się odpowiednio o 6,5 i 4,5%. Niewielką zwyżkę notowały jedynie walory Agory, korygując tym samym ostatnie spadki kursu. Można w tej sytuacji przypomnieć słowa większości zarządzających funduszami sprzed 2-3 tygodni, kiedy to zapowiadali napływ gigantycznych pieniędzy na rynek i duży wzrost indeksów oraz narzekali na brak podaży.
Widać, że na rynku panuje bardzo gorąca atmosfera. Części inwestorom najwyraźniej puszczają nerwy, co jeszcze bardziej pogrąża notowania. Coraz mniej osób myśli o wzroście, z którym mieliśmy do czynienia w ostatnich miesiącach. W ich miejsce pojawia się strach przed coraz większymi stratami, którym towarzyszy zmasowane "wyrzucanie" akcji. Któż bowiem podejmie się łapania "spadającego noża"? Większość takich prób, jak wiemy kończy się bowiem bardzo boleśnie.