ŚWIAT: Wczoraj, w drugą rocznicę zamachów na WTC i Pentagon nic złego się nie stało. Tym samym pojawił się popyt na dolary, EUR/USD od najwyższych poziomów (1,1268) zniżkowało o prawie 90 pkt., nieznacznie zwyżkowały także amerykańskie giełdy. Stało się tak mimo nie najlepszych danych z amerykańskiego rynku pracy - liczba "nowych bezrobotnych" wzrosła w tygodniu kończącym się 6 września do 422 tys., do góry zrewidowano także dane z poprzedniego tygodnia (z 413 tys. do 419 tys.). Potwierdza to dalej negatywny trend, który może zaszkodzić wzrostowi gospodarczemu. Z tego właśnie powodu istotne będą dzisiejsze dane - o sprzedaży detalicznej w sierpniu, a także nastrojach konsumentów (pierwszy wrześniowy odczyt wskaźnika Uniwersytetu Michigan). W obu przypadkach prognozuje się nieznaczny wzrost (sprzedaż detaliczna +1,5 proc., nastroje konsumentów 90,4 pkt.). Gdyby tak się stało potwierdziłoby to, że konsumenci traktują sytuację na rynku pracy jako przejściową i nie zmniejszają z tego powodu swojej konsumpcji.
Dzisiaj o godz. 08:50 przyszły dane z Francji - okazało się, że produkcja przemysłowa w lipcu, w tej drugiej gospodarce Eurostrefy zniżkowała bardziej, niż się tego spodziewano - o 0,3 proc. m/m i 1,5 proc. m/m. Było to wynikiem spadku popytu na energię, a także na komponenty elektroniczne. Informacje te nie wpłynęły znacząco na notowania EUR/USD. Nadal utrzymujemy się w okolicach 1,1180 opisywanych wczoraj jako wsparcie. Może to sugerować, że rynek wykona jeszcze jedno podejście w kierunku 1,1230-40, natomiast sama końcówka tygodnia może upłynąć pod znakiem realizacji zysków. Dużo będzie jednak zależało od danych z USA i ich interpretacji przez rynek.
POLSKA: Mimo, że temat przyszłorocznego budżetu cały czas jest poruszany w mediach i przez różnych ekonomistów to rynek zdaje się na razie udawać, że wszystko jest w porządku, choć taka sytuacja może łatwo się zmienić. W swoim raporcie Międzynarodowy Fundusz Walutowy zwrócił uwagę na zbyt niebezpieczną relację długu publicznego do PKB w krajach emergin markets. Dzisiaj kwestię tą ponownie poruszył także minister Raczko. Z racji tego, że ponad 30 proc. naszego zadłużenia denominowane jest w walutach obcych to niekorzystne zmiany kursów walut mogą doprowadzić do tego, że naruszony zostanie ostrzegawczy poziom 55 proc., a później konstytucyjny 60 proc. Zdaniem ministra korzystna dla nas sytuacja byłaby zatem wtedy, kiedy euro traciłoby do dolara, a wobec złotego co najmniej stabilizowało się na obecnych poziomach. Co jednak jak będzie inaczej? Dzisiaj nie będzie publikacji ważnych danych makro. O godz. 16:00 NBP opublikuje informacje o podaży pieniądza M3, a GUS poda jakie było średnie wynagrodzenie i jaka była liczba mieszkań oddanych do użytku. Tak jak wczoraj pisałem złotemu nie udało się na dłużej zejść poniżej -2,0 proc. odchylenia od parytetu. W ostatniej godzinie obserwujemy osłabienie się złotówki. Wydaje się zatem, że dzisiaj możemy ponownie zobaczyć -1,0 proc. odchylenia od parytetu.
Marek Rogalski
Analityk walutowy