ŚWIAT: Obawy rynku co do znaczenia informacji z weekendowego spotkania finansistów państw grupy G-7 w Dubaju okazały się słuszne i nerwowość rynku jeszcze bardziej się zwiększyła. Na otwarcie nowego tygodnia dolar stracił znacznie do wszystkich światowych walut, w tym najbardziej do japońskiego jena. Po weekendowym spotkaniu G-7 wydano komunikat, w którym zaznacza się, że większa elastyczność kursów walutowych, które powinny opierać się tylko na mechanizmach rynkowych, jest wskazana. Dodano, że kursy powinny być odzwierciedleniem ekonomicznych realiów. Obserwatorzy rynku odebrali to jako sygnał ze strony Amerykanów wobec Azjatów, że powinni dopuścić do dalszego osłabienia swoich walut. Ogólnie mówi się, że zwyciężyła linia amerykańska, której słabszy dolar jest obecnie bardziej na rękę (chociaż oficjalnie się temu zaprzecza). W dłuższym terminie rodzi to jednak sporo niebezpieczeństw w postaci wybuchowych mieszanek, z których jedna nazywa się wysoki deficyt budżetowy USA, niskie stopy procentowe i słaby dolar. Rynek czeka teraz na reakcję Japonii i postawę Bank of Japan, czy zdecyduje się on jednak na jakąś interwencję, czy ulegnie presji G-7.
Dzisiaj nie ma danych makroekonomicznych, zatem rynkiem rządzą emocje i analiza techniczna. Od rana cały czas obserwujemy "echa" weekendowych wydarzeń, choć tempo dotychczasowego trendu ulega wyraźnemu wyczerpaniu. Dodatkowo na większości wykresów mamy do czynienia z lukami, które zazwyczaj sugerują krótkoterminowy zwrot. Na wykresie EUR/USD doszło do przetestowania okolic 1,15, dodatkowo dotarliśmy do przełamanej w sierpniu długoterminowej linii trendu wzrostowego, co sugerowałoby, że na razie mieliśmy do czynienia z ruchem powrotnym. Zanegowaniem tego scenariusza będzie pokonanie poziomu 1,1550. Wskaźniki godzinowe są przegrzane sugerując korektę. Wsparciem byłby wtedy początek dzisiejszej luki, czyli okolice 1,1390. Jednak rynek nadal pozostaje dosyć nerwowy.
POLSKA: Weekend nie przyniósł większych zmian na naszym rynku. Wczoraj minister Raczko przebywając na spotkaniu z Międzynarodowym Funduszem Walutowym powiedział, że widzi w Polsce duże pole do dalszych obniżek stóp procentowych. Wywołało to obawy, czy aby nowa RPP, która zacznie pracę wraz z początkiem nowego roku, nie zacznie prowadzić zbyt ryzykownej polityki walutowej. Tymczasem dzisiaj przedstawiciel NBP poinformował, że Leszek Balcerowicz nie prowadził żadnych rozmów z politykami na temat składu nowej Rady. Jednak wydaje się, że temat ten będzie jeszcze nie jeden raz powracać. Natomiast sam prezes NBP powiedział dzisiaj w wywiadzie dla tygodnika "Newsweek", że liczy na wiarygodny rządowy program reform. Jego zdaniem premier zdaje sobie sprawę z zagrożeń jakie niesie ze sobą zbyt wysoki deficyt budżetowy. Po ostatnich zawirowaniach na rynku długu dzisiejszy przetarg bonów skarbowych nie był najlepszy - zgłoszony popyt był niewiele większy od oferty (1,29 mld zł wobec 1,1 mld zł), a średnia rentowność wzrosła do poziomu 4,911 proc. wobec 4,873 proc. poprzednio. Na rynku mamy jednak wyczekiwanie - na dalsze konkrety odnośnie strategii finansów publicznych, a pomału także na wyniki przyszłotygodniowego posiedzenia RPP. Notowania złotego obrazowane poziomem odchylenia od parytetu oscylują wokół -1,0 proc. i tak zapewne pozostanie do końca sesji.
Marek Rogalski
Analityk walutowy