ŚWIAT: Po długiej dekoniunkturze wczoraj ?zielony? na chwilę złapał ponownie oddech i nieco odrobił wcześniejsze straty. Pomogły temu niewątpliwie kolejne wypowiedzi gubernatorów FEDu, którzy wypowiadali się na temat gospodarki. Robert McTeer z oddziału FED w Dallas stwierdził, że wzrost gospodarczy już niedługo doprowadzi do tworzenia nowych miejsc pracy i tym samym spadku stopy bezrobocia. Nieco ostrożniejszy był Alfred Broaddus z Richmond, którego zdaniem pogarszająca się sytuacja na rynku pracy jest obecnie jednym z głównych zagrożeń dla wzrostu gospodarczego. Wspomniał również o zagrożeniach płynących z możliwego niekontrolowanego spadku inflacji. Wszystkie te wypowiedzi nie wniosły jednak nic nowego ? będzie lepiej, ale widzimy zagrożenia, więc sytuacja jest pod kontrolą ? tak można to pokrótce streścić. Nieznacznie wzrosły indeksy amerykańskich giełd po lepszych wynikach spółek finansowych. Podsumowując, typowy ząbek w trendzie. I tak też odebrali to inwestorzy. Po ustanowieniu dzisiaj rano ponownego minimum w okolicach 1,1425 kurs EUR/USD znów ruszył do góry, a USD/JPY po ponownym nieudanym teście okolic 1,1235 powrócił do spadków.
Na dzisiaj nie zostały zaplanowane publikacje danych makroekonomicznych, a raczej są one już za nami. O godz. 10:00 ECB opublikował informacje o wysokości salda C/A w lipcu. Spadło ono do 1,2 mld EUR z 2,8 mld EUR w czerwcu (dane po rewizji z 3,2 mld EUR). Jednocześnie poinformowano o sporym odpływie inwestycji bezpośrednich i portfelowych, który w lipcu wyniósł aż 38,9 mld EUR, wobec 37 mld EUR napływu w czerwcu. To jednak statystyka i dane historyczne.
Co zatem mówi technika- Wskaźniki godzinowe są ładnie ułożone na kupno. Ma to miejsce w przypadku MACD i Stochastic. Jednocześnie dzisiejszy wzrost spowodował, że kurs znalazł się ponad średnimi. Zwiększa to prawdopodobieństwo, że już niedługo będziemy świadkami ponownego ataku na wczorajsze maksima (1,1522). Wsparciem są poziomy 1,1440 i 1,1425.
POLSKA: Przyjęta wczoraj przez rząd średnioterminowa strategia finansowa wywołała szereg komentarzy. Ponownie zarzuca się brak konkretów jak rząd zamierza zmniejszyć deficyt, zdaniem niektórych założenia wręcz rozmijają się z realiami, które przedstawia przyszłoroczny budżet. Zresztą zdaniem ministra Raczki strategia jest pierwszym krokiem w całej reformie finansów. Kolejne przed nami, z których kluczowy i najważniejszy jest plan racjonalizacji finansów, którego przyjęcie wicepremier Hausner obiecał na 30 września. Tymczasem jego niezbyt fortunna wypowiedź udzielona w dzisiejszych porannych ?Sygnałach Dnia?, w której stwierdził on, że nie można wykluczyć przekroczenia poziomu 60 proc. relacji długu publicznego do PKB już w 2005 r. i to nawet przy założeniu dalszego wzrostu gospodarczego, wywołała osłabienie złotówki. Dodatkowo Leszek Balcerowicz w wywiadzie udzielonym dla dziennika ?Financial Times? ponownie przestrzegł przed zbyt dużym deficytem budżetowym. Jego zdaniem utrzymanie w takiej sytuacji dużego tempa wzrostu gospodarczego będzie trudne. Później złotówka jednak znów zaczęła się wzmacniać. Przyczyniły się do tego ponowne wypowiedzi Jerzego Hausnera, których ton był już bardziej optymistyczny. Zapowiedział on, że spodziewa się osiągnięcia w połowie przyszłego miesiąca porozumienia z Narodowym Bankiem Polskim odnośnie redukcji obecnej stopy rezerw obowiązkowych. Teraz wynoszą one 4,5 proc. podczas gdy w strefie euro 2,0 proc. Dodał również, że redukcja deficytu budżetowego nie jest możliwa bez cięć wydatków, co niewątpliwie pozytywnie nastawi rynek przed 30 września. Dzisiaj odbył się przetarg zamiany 2-letnich obligacji. Jego wyniki nie są najlepsze ? inwestorzy kupili papiery o wartości 267,91 mln zł, wzrosły średnie rentowności. Można się zatem spodziewać dużej zmienności złotego w najbliższym czasie. Oczekuję wahań od ?1,25 do ?2,0 proc odchylenia od parytetu. Większego umocnienia złotówki raczej nie należy się spodziewać, zwłaszcza, że w modelu fraktalnym PLN Basket dzisiejsza sesja wskazana jest jako miejsce modelowe.
Marek Rogalski