Inwestorzy krytycznie przyjęli przyszłoroczny budżet, na co dodatkowo nałożyła się nie najlepsza wypowiedź Bogusława Grabowskiego z Rady Polityki Pieniężnej i przesunięcie przez rząd akceptacji planu redukcji wydatków budżetowych na 8 października.
ŚWIAT: Nowy tydzień przyniósł wyraźny powrót sentymentu do amerykańskiej waluty. Zyskała ona wobec euro, funta i franka, nieco gorzej było w przypadku jena, choć tutaj inwestorzy liczą na dobre tamtejsze dane makro - dynamikę produkcji przemysłowej i wskaźnik Tankan, które zostaną opublikowane w tym tygodniu. Tym samym zdaniem inwestorów Bank of Japan nie zdecyduje się na razie na interwencję na jenie, o czym cały czas wspominają różni tamtejsi rządowi oficjele. Wróćmy jednak do dolara. Piątkowe dane o PKB, a raczej ich kolejna rewizja, pozytywnie zaskoczyły rynek. Ich dynamika przewyższyła wcześniejsze szacunki rynku, który liczył na figurę 3,1 proc. Tymczasem jak podał Departament Handlu USA wzrosła ona do poziomu 3,3 proc. Dobry nastrój spowodował, że inwestorzy nie przejęli się zbytnio gorszym odczytem indeksu nastrojów Uniwersytetu Michigan, który wyniósł 87,7 pkt. wobec 89,3 pkt. poprzednio. Tymczasem nadchodzący tydzień przyniesie sporo danych makroekonomicznych, które wskażą jaka jest bieżąca kondycja największej światowej gospodarki. Najważniejszymi będą indeksy aktywności gospodarczej ISM, zaufanie konsumentów, oraz szereg danych z rynku pracy - stopa bezrobocia we wrześniu i obserwowane ostatnio bardzo uważnie informacje o liczbie nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych. To jednak druga połowa tygodnia, dzisiaj przyszły dane o dochodach i wydatkach konsumenckich w sierpniu. O ile te ostatnie okazały się zgodne z oczekiwaniami rynku i wzrosły o 0,8 proc., to wzrost dochodów był już nieco mniejszy wynosząc 0,2 proc. wobec prognoz na poziomie 0,3 proc.
Z technicznego punktu widzenia rynek opuścił obszar konsolidacji, której ograniczeniem był poziom 1,1430. Teraz stał się on oporem. Wsparciem są okolice 1,1380, gdzie znajduje się dolne ograniczenie luki z początku minionego tygodnia. Nadchodzący tydzień powinien minąć pod znakiem dalszej korekty EUR/USD.
POLSKA: Uchwalony w miniony weekend budżet nie pomógł notowaniom złotego, a wręcz sytuacja stała się jeszcze bardziej napięta. Rząd odparł spekulacje mediów, że grozi nam "kryzys argentyński", tyle, że inwestorzy już dawno przestali wierzyć tylko w same słowa. Liczą się wyraźne posunięcia zmierzające do gruntownego zreformowania naszych finansów publicznych, a tych jak nie było tak i nie ma. Dzisiaj Centrum Informacyjne Rządu poinformowało o wstępnym przyjęciu przez rząd planu redukcji wydatków budżetowych, jednak na ostateczną jego publikację trzeba będzie zaczekać do 8 października, tymczasem pierwotne plany mówiły o 30 września. Nie dziwi zatem nerwowa reakcja rynku, który wiąże z publikacją tego dokumentu duże nadzieje. Nie najlepszy klimat pozostaje. Dzisiaj rozpoczyna się dwudniowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej, która zapowiadała bliższe przyjrzenie się założeniom budżetowym i raczej można się spodziewać sporej krytyki - zdaniem Bogusława Grabowskiego, który udzielił dzisiaj wywiadu w Radiu Zet, ten budżet to budżet finansowej katastrofy. Trudno zatem liczyć na to, że RPP zdecyduje się w tak nerwowej sytuacji na jakąkolwiek redukcję stóp procentowych. Tymczasem dzisiaj Ministerstwo Finansów sprzedało bony skarbowe o wartości 2,204 mld zł wobec oferty o wartości 2,2 mld zł przy wzroście średnich rentowności. Jednocześnie podano wstępne plany resortu na październik - najbliższy przetarg obligacji już 1 października - dwulatki o wartości 2,9 mld zł. W obecnej sytuacji rynkowej jego powodzenie jest obarczone dużym ryzykiem i niewątpliwie będzie to wpływać na notowania złotego. Dzisiejsze maksimum to 0,3 proc. po słabej stronie parytetu. Później sytuacja się nieco uspokoiła, jednak na razie trudno o trwalsze umocnienie się złotego i przejście znów na mocną stronę parytetu.Marek Rogalski
Analityk walutowy