ŚWIAT: Opublikowane wczoraj dane makro z USA ponownie okazały się nie być najlepsze. Cotygodniowa liczba nowych bezrobotnych wzrosła do 399 tys., zamówienia w przemyśle w sierpniu spadły o 0,8 proc, a do "minus" 1,1 proc. z "minus" 0,9 proc. zrewidowano wcześniejsze dane o zamówieniach na dobra trwałego użytku. Słowem, nie dzieje się najlepiej. Rynek jednak nie zareagował zbytnio na te informacje, ruch obserwujemy tylko na USD/JPY, który ponownie pomału zbliża się do swoich minimów na poziomie 110,15. Jednak kluczowe dane z tego tygodnia jeszcze przed nami - dzisiaj o godz. 14:30 opublikowana zostanie seria informacji z rynku pracy, z których najważniejszymi będą: liczba nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych (prognozuje się spadek o 30 tys., wobec ponad 90 tys. zanotowanych w sierpniu), a także wrześniowa stopa bezrobocia (tutaj spodziewany jest jej wzrost do 6,2 proc.). Natomiast o godz. 16:00 "przyjdzie" wskaźnik ISM dla sektora usług, który jest odpowiedzialny za wytwarzanie blisko ¾ PKB Stanów Zjednoczonych. Po jego sporym ostatnio wzroście do 65,1 pkt. spodziewany jest delikatny spadek do 64,0 pkt.
Ciekawą opinię przedstawił dzisiaj jeden z prominentnych doradców inwestycyjnych w USA - Richard Medley, którego zdaniem Stany Zjednoczone rezygnują z polityki silnego dolara i taktyka ta nie jest najlepszym posunięciem. Jego zdaniem nie należy jednak porównywać ostatniego szczytu G-7 w Dubaju ze słynnym spotkaniem G-5 w 1985 r., tzw. Plaza Accord.
Opublikowane dzisiaj dane z Eurostrefy są lepsze niż się spodziewano - wskaźnik PMI obrazujący aktywność gospodarki, tym razem liczony dla sektora usługowego, wzrósł we wrześniu do 53,6 pkt. podczas kiedy prognozy mówiły o 52,5 pkt.
Z technicznego punktu widzenia EUR/USD ma trudności z wyraźnym pokonaniem oporu na 1,1740. Jeżeli po publikacji dzisiejszych danych poziom ten nie zostanie przebity to możemy spodziewać się ukształtowania korekty z pierwszym celem na 1,1630.
POLSKA: Obserwowane od wtorku umacnianie się złotówki dzisiaj jest kontynuowane, chociaż jego skala jest już mniejsza. Wczorajsze wypowiedzi przedstawicieli rządu, zwłaszcza wicepremiera Hausnera, o możliwości większych cięć wydatków już w przyszłym roku są pozytywne, jednak należy pamiętać, że od pomysłu do pełnej realizacji droga jest daleka - zależy ona od pełnej akceptacji kolegów z rządu, po zgodę koalicji przez poparcie w parlamencie i zgodę ze strony związków zawodowych, które przecież zawsze mogą zagrozić strajkiem generalnym - zresztą w tej materii sytuacja od kilku tygodni jest dosyć napięta. Dzisiaj do wczorajszych planów rządu odniósł się doradca ekonomiczny prezydenta prof. Witold Orłowski, którego zdaniem jest to krok w dobrym kierunku, jednak od tego czy unikniemy kryzysu będzie zależało to, co stanie się na rynkach walutowych, a to już czynnik od niezależny, w każdym razie jeżeli chodzi o EUR/USD. Powraca tu tym samym "sprawa EUR/PLN 4,24", przyjętych w założeniach do przyszłorocznego budżetu.