Tym samym prawdopodobny stał się test czerwcowych szczytów na 1,1930, choć nie na dzisiejszej sesji.
Za takim scenariuszem przemawiają także informacje makro. Dokładniejsza analiza piątkowych danych o nowych miejscach pracy w sektorach pozarolniczych, pokazuje, że wcale nie jest tak różowo niż to na początku mogło się wydawać - wzrost o 57 tys. etatów to wzrost głównie w sektorze usług, w tym 33 tys. to zatrudnienie dorywcze. Nadal nie najlepsza jest sytuacja w przemyśle, gdzie ubyło 29 tys. miejsc pracy. Tymczasem tak naprawdę, aby bezrobocie nie rosło w amerykańskiej gospodarce powinno przybywać 150 tys. miejsc pracy miesięcznie....
Zestawmy teraz to co powyżej z tym co powiedział wczoraj Gregory Mankiw, szef doradców ekonomicznych prezydenta Busha - naszym priorytetem jest redukcja bezrobocia nawet kosztem większego deficytu budżetowego, który mógłby doprowadzić do wzrostu stóp procentowych. Prezydent ma przed sobą wybory i będzie robić wszystko, aby zyskać sobie popularność zwykłych obywateli, którą stracił wplątując się w konflikt iracki. A dla zwykłego Amerykanina najważniejsza jest praca, a nie kurs dolara, czy deficyt budżetowy....
Na to nałożyła się wypowiedź Wima Duisenberga, szefa ECB, który w wywiadzie udzielonym wczoraj prasie stwierdził, że bank centralny nie będzie podejmować żadnych decyzji mających osłabić euro, dodając jednocześnie, że nie spodziewa się aby USA w krótkim terminie zmniejszyły swój deficyt budżetowy. Zdaniem Duisenberga dalsze osłabianie się dolara jest zatem nieuniknione, pytaniem jest tylko tempo tej zniżki.
W efekcie nerwowość na rynku jest spora, co doprowadziło dzisiaj do przetestowania figury 1,18. Podobnie jak wczoraj dzisiaj nie ma wielu informacji makroekonomicznych, jedynie o godz. 21:00 dowiemy się jaka była wysokość udzielonych kredytów konsumenckich w USA we wrześniu. Wsparciami dla EUR/USD są teraz poziomy 1,1765 i 1,1735, a oporami 1,18 i 1,1930. Można spodziewać się, że po korekcie rynek ponownie ruszy do góry.