ŚWIAT: Wczoraj poza nienajlepszymi informacjami odnośnie niemieckiego budżetu duży wpływ na "pogrążenie się" notowań euro miała wypowiedź prezesa Europejskiego Banku Centralnego, Wima Duisenberga. Przebywając na spotkaniu w Moskwie powiedział on reporterom, że rynki niewłaściwie zrozumiały "przesłanie" grupy G-7 ze szczytu w Dubaju. Jego zdaniem odnosiło się ono do walut azjatyckich, zwłaszcza Japonii, aby nie jej władze nie interweniowały na rynku i pozwoliły na umocnienie się jena w relacji do dolara. W żadnym stopniu nie była tutaj poruszana sprawa euro/dollara. Wypowiedź Duisenberga rynek odebrał zatem jako sygnał, że ostatnie wzrosty były nieco przesadzone. Warto jednak przypomnieć jego wypowiedź sprzed tygodnia, kiedy to stwierdził, że dalszy spadek dolara jest "nieunikniony"....
Dzisiaj nie było zbyt wielu danych makroekonomicznych. Wart odnotowania jest pierwszy od 10 miesięcy spadek niemieckiego wskaźnika oczekiwań ZEW w październiku - z 60,9 pkt. do 60,3 pkt. Zdaniem analityków tego niemieckiego instytutu wpływ na to mogło mieć zbyt drożejące euro. Figura ta jednak nie miała większego wpływu na rynek. Po ustanowieniu dzisiaj nad ranem minimum na poziomie 1,1584 pomału wspinamy się do góry, chociaż widać, że rynek ma problemy z przejściem fraktalnego poziomu 1,1667 i tym samym opuszczenia spadkowego kanału na wykresie godzinowym. Wydaje się, że prawdopodobne jest przetestowanie okolic 1,1550. Jutro mamy dane o sprzedaży detalicznej w USA i tzw. Beżową Księgę FEDu, okresowy raport o stanie amerykańskiej gospodarki. Rynek może powinien być zatem nastawiony pozytywnie do dolara. Pomagać w tym mogą także wyniki kwartalne publikowane przez amerykańskie spółki giełdowe, które mogą okazać się dobre.
Zdaniem obserwatorów rynku na spadek sentymentu do wspólnej waluty wpłynął dodatkowo fakt, że podczas ostatniego wyraźnego spadku euro do dolara spora część otwartych pozycji w obligacjach nie była zabezpieczona.
POLSKA: Złoty delikatnie dzisiaj słabnie, jednak główne informacje dzisiejszego dnia jeszcze przed nami. O godz. 16:00 dowiemy się jaka była wysokość wrześniowej inflacji - zdaniem ankietowanych przez agencję Reuters można spodziewać się nieznacznego wzrostu do 0,9 proc. r/r. Nadal jednak presja inflacyjna pozostaje niska, co wynika z niewielkiego wzrostu popytu wewnętrznego, na większy wzrost inflacji wpływ mieć będą drożejące ostatnio szybciej ceny żywności. Jeżeli figura okazała by się niższa, bądź zgodna z oczekiwaniami to na pewno wzrosłyby szanse na obniżkę stóp przez RPP - jak na razie w tym temacie opinie rynku są podzielone. Natomiast członkowie Rady wzywają rząd, aby zdecydował się na wprowadzenie autopoprawki do przyszłorocznego budżetu zmniejszającej poziom deficytu budżetowego do wielkości zakładanej w programie cięć wydatków wicepremiera Hausnera - dzisiaj wspomniał o tym sam Leszek Balcerowicz. Po dzisiejszych danych o inflacji jutro rynek czekać będzie na wyniki przetargu 5-latek o wartości 1,0 mld zł. Dzisiaj wiceminister finansów Ryszard Michalski powiedział, że Polska może zdecydować się na zagraniczną emisję obligacji jeszcze tym miesiącu - zdaniem rynku emisja 10-latek mogłaby odbyć się już w przyszłym tygodniu. Jeżeli chodzi o prognozę dla złotego to nie przewidujemy, aby złoty znalazł się poniżej 1,0 proc. odchylenia po mocnej stronie parytetu
w najbliższym czasie.