Jen szybko znalazł się ponownie poniżej poziomu 110 w relacji do dolara, a EUR/USD poszybował powyżej figury 1,17. Dzisiaj obserwujemy nieznaczną poprawę sentymentu dla dolara - to jednak efekt zaplanowanych na dzisiaj publikacji makro. Spora zmienność widoczna jest także na naszym rynku - co jest wynikiem sporów toczących się wokół przyszłorocznego budżetu.
ŚWIAT: Lepsze kwartalne wyniki amerykańskich spółek giełdowych nieco pomogły wczoraj amerykańskim indeksom, ale nie dolarowi, który ponownie zaczął tracić. Zadziałał tutaj "czynnik polityczny". Prezydent George Bush zapowiedział, że podczas swojej wizyty w Tokio i spotkania z japońskim premierem w piątek zamierza poruszyć kwestie interwencji na rynku jena dokonywanych przez Bank of Japan. Jego zdaniem powinny one zostać powstrzymane, a o kursach walutowych powinien decydować rynek. Czyli nic innego, niż to co usłyszeliśmy po spotkaniu państw grupy G-7. Dodatkowo odwołane zostało zaplanowane na dzisiaj wystąpienie rządowego "orędownika" silnego dolara - Sekretarza Skarbu Johna Snowa. Jego "testimony" przed Senatem na temat rynku walutowego zostało przełożone na 30 października - niewykluczone zatem, że amerykańska administracja ma jakieś plany, które prezydent Bush zamierza zrealizować podczas swojego azjatyckiego "tournee". Rynek odebrał to jednak jako polityczne przyzwolenie dla słabego dolara. Dziwne jest jednak, że tak silnie przełożyło się to na EUR/USD. Jak widać pamięć rynku jest bardzo krótka, jeszcze w poniedziałek inwestorzy silnie wyprzedawali euro po wypowiedzi Wima Duisenberga. A może jego autorytet już jest coraz mniejszy, wszakże 1 listopada na jego fotelu zasiądzie Jean Claude Trichet. Tymczasem po rynku krążą opinie, że po piątkowym spotkaniu w Tokio eurodollar może ponownie znaleźć się powyżej poziomu 1,18.
Jednak przeciwko dalszej szybkiej aprecjacji wspólnej europejskiej waluty przemawiają ostatnie fakty: coraz większe kłopoty z niemieckim budżetem, wczorajszy spadek indeksu ZEW, a także obniżenie tegorocznych prognoz wzrostu gospodarczego Francji przez tamtejszy bank centralny z 0,5 proc. do 0,2 proc.
Natomiast dzisiaj mamy porcję danych z USA, która z kolei poprawić kondycję "zielonego". O godz. 14:30 opublikowane zostaną informacje o aktywności przemysłu w regionie Nowego Jorku w październiku (prognoza spadku do 15 pkt.), oraz sprzedaż detaliczna we wrześniu (tu również prognozowany jest spadek do -0,2 proc., z wyłączeniem samochodów +0,4 proc.). Z kolei o godz. 20:00 FED przedstawi swój okresowy raport o stanie gospodarki, tzw. Beżową Księgę. Dzisiaj także kolejne amerykańskie spółki giełdowe opublikują kwartalne wyniki finansowe.
Z technicznego punktu widzenia wczorajsze przełamanie przez EUR/USD poziomu 1,1670 doprowadziło do tego, że kurs wykonał ruch powrotny do przełamanej wcześniej kilkutygodniowej linii trendu wzrostowego na poziomie 1,1760. Jednak o tym, czy rynek wejdzie w trwalsze spadki zadecyduje dopiero przełamanie wczorajszego minimum 1,1584.