Inwestorzy obawiają się o przyszłość. Tak można podsumować dzisiejsze zmiany na rynkach finansowych. Bezpośrednią przyczyną spadku wartości złotego, była wyprzedaż obligacji skarbowych. Wydaje się, że groźba zmian politycznych ma największy wpływ na decyzje. Nie chodzi tu tylko zmianę na stanowisku premiera, ale o to, że takie posunięcie mogłoby zaszkodzić planom reformy finansów publicznych. Jeśli prawdą jest, że SLDowscy baronowie obawiają się skutków programu cięć Hausnera, to trudno oczekiwać, aby wicepremier został w nowym rządzie. I chyba to było główna przyczyną zawirowań na rynkach.

Popołudniu sytuacja się trochę uspokoiła, nie ma bowiem w tej chwili żadnego potwierdzenia dla plotek o możliwym odejściu Millera, a co za tym idzie także Hausnera.

Na rynek trafiła także informacja, że ministerstwo finansów może zwiększyć podaż obligacji skarbowych nominowanych w euro. Powinny się one lepiej sprzedawać, niż papiery złotowe, po odpada kwestia ryzyka walutowego. Są to papiery kraju wchodzącego do Unii Europejskiej, a więc z tego punktu widzenia ich ryzyko nie jest zbyt duże. Gdyby potem ministerstwo sprzedawało tak uzyskane waluty na rynku, mogłoby dojść do umocnienia złotego.

O 16.00 GUS opublikuje informacje o produkcji przemysłowej i PPI. W przypadku produkcji oczekuje się średnio wzrostu o 10,3% w ujęciu rocznym. Naszym zdaniem może być nawet jeszcze lepiej. Wzrost powyżej 10,0% potwierdzałby wyraźne ożywienie w polskiej gospodarce. Nie sądzimy jednak, aby informacje te miały duży wpływ na polska walutę.

Na rynku eurodolara krążymy w okolicach 1,16. Najważniejszymi publikowanymi dzisiaj danymi są wskaźnik Michigan Sentiment oraz informacje z rynku nieruchomości. Wszystko do tyczy oczywiście USA.