Ciekawe opinie dotyczące poziomów EUR/USD pojawiły się ostatnio ze strony reprezentantów Europejskiego Banku Centralnego. Wim Duisenberg stwierdził, że ogłoszony kilka tygodni temu apel państw grupy G7, wzywający kraje do stosowania bardziej "płynnych" reżimów kursowych, nie miał na celu wywołania osłabienia dolara względem euro. Stanowisko G7 miało przede wszystkim na celu doprowadzenie do osłabienia USD względem japońskiego jena oraz chińskiego juana. W. Duisenberg stwierdził też, że obserwowane obecnie poziomy notowań EUR/USD są odpowiednie z punktu widzenia gospodarki państw dwunastki. Wypowiedzi te przyczyniły się do umocnienia dolara względem wspólnej waluty.

Pod koniec minionego tygodnia amerykański prezydent G. Bush rozpoczął wizytę w Azji. Wcześniej sugerował, że będzie nakłaniał japońskiego premiera do tego, aby władze Kraju Kwitnącej Wiśni pozwoliły na bardziej swobodne kształtowanie się kursu swojej waluty. Widać więc wyraźnie, że administracja Białego Domu, pomimo powtarzanych cyklicznie wypowiedzi, że nadal jest za polityką silnego dolara, zabiega o to by przede wszystkim waluty krajów azjatyckich nie osłabiały się względem USD. Stany Zjednoczone próbują w ten sposób zredukować swój bardzo wysoki deficyt handlowy.

Publikowane ostatnio w Stanach Zjednoczonych dane o sprzedaży detalicznej oraz produkcji przemysłowej za wrzesień nie przyniosły większego zaskoczenia dla uczestników rynku. Odnotujmy więc tylko, że w tym okresie produkcja wzrosła o 0,4% a sprzedaż detaliczna obniżyła się o 0,2%. Co jednak warte podkreślenia znacząco w górę zrewidowano dane o sprzedaży za sierpień, co rynek walutowy odebrał bardzo pozytywnie. Lepsze od oczekiwań okazały się też informacje o nastrojach panujących wśród amerykańskich konsumentów.