Kluczowe dzisiaj dane makro to cotygodniowe informacje o liczbie nowych podań o zasiłki dla bezrobotnych w USA.
ŚWIAT: Nadal drożejące złoto w połączeniu ze sporymi spadkami na nowojorskiej giełdzie (główne indeksy straciły ponad 1,5 proc.) spowodowały wczoraj spore spadki "zielonego". Kurs EUR/USD zbliżył się maksimów z pierwszej połowy października na 1,1850, a USD/JPY naruszył nad ranem poziom 109. Później sytuacja dolara uległa nieznacznej poprawie, jednak jeżeli na koniec dzisiejszej sesji kurs nie zamknie się poniżej 1,1760 to oznaczać będzie, że prawdopodobieństwo ataku na 1,1930 jest duże.
Dzisiejsza sesja przyniosła kilka informacji z Eurostrefy. Niemcy poinformowały, że tegoroczny deficyt budżetowy będzie najwyższy od zakończenia II wojny światowej i wyniesie 43,4 mld EUR, o czym dzisiaj przed Bundestagiem dzisiaj informacje te ma zaprezentować minister Hans Eichel. Tym samym potwierdziły się informacje niemieckiej prasy sprzed dwóch tygodni. Stawia to pod znakiem zapytania redukcję deficytu w najbliższych latach poniżej 3,0 proc. PKB, czego od jakiegoś czasu domaga się Komisja Europejska. Z kolei do poluzowania rygorystycznych założeń Paktu o Stabilizacji i Rozwoju wezwał dzisiaj włoski premier Silvio Berlusconi, jego zdaniem Europa powinna skupić się na wzroście gospodarczym. Natomiast odchodzący w końcu miesiąca na emeryturę, obecny prezes Europejskiego Banku Centralnego, Wim Duisenberg, powiedział, że jest przeświadczony, że gospodarka krajów "12-ki" w przyszłym roku wejdzie na drogę wyraźnego ożywienia.
Kluczową i w zasadzie jedyną figurą dzisiejszej sesji będą cotygodniowe dane o liczbie nowych zasiłków dla bezrobotnych, które zostaną opublikowane o godz. 14:30. Prognoza wynosi 390 tys. wobec 384 tys. tydzień temu.
POLSKA: Dzisiaj doszło do ponownej przeceny złotówki, odchylenie od parytetu zbliżyło się do zanotowanych 17 października 1,5 proc. po słabej stronie. Inwestorzy ignorują zatem dane makro - wczoraj wieczorem opublikowane zostały informacje o inflacji bazowej we wrześniu (+0,9 proc. r/r) i wskaźnikach koniunktury w październiku (gorzej w budownictwie i przetwórstwie, a lepiej w handlu detalicznym). Okazało się również, że udało się uplasować emisję 10-letnich obligacji na rynkach zagranicznych o wartości 1,0 mld USD przy rentowności 5,264 proc.. Ministerstwo Finansów poszło zatem "za ciosem" i dzisiaj poinformowało, że rozważa kolejną emisję na rynek europejski jeszcze w tym roku, z kolei kalendarium emisji na rynek krajowy nie zostanie zmienione. Jednak po bardzo krótkotrwałej poprawie nastrojów wczoraj po południu dzisiaj inwestorzy ponownie zaczęli wyprzedawać nasze obligacje - wzrosły rentowności na wszystkich końcach krzywej. Pociągnęło to za sobą złotego - tym samym za euro płacono dzisiaj najwyżej w historii, tj. 4,68 zł. Chwilę po tym agencje opublikowały wypowiedź wicepremiera Jerzego Hausnera, który powiedział, że obecna sytuacja to powód do niepokoju, a nie paniki. Jego zdaniem należy poczekać do końca dnia, a jeszcze dzisiaj sytuacja ta ma zostać omówiona z ministrem finansów - wszak fundamenty Polski pozostają stabilne, a nerwowość rynków wynika z obaw co do szans przyjęcia planu oszczędnościowego - dzisiejsza "Rzeczpospolita" podała, że Polacy źle oceniają działania wicepremiera. Co zatem dalej ze złotym? Wydaje się, że do końca dnia sytuacja powinna się uspokoić, jednak w perspektywie kilku dni nie można wykluczyć ponownej fali osłabienia złotego. Sytuacja pozostaje nerwowa, a ceny zmieniają się jak w kalejdoskopie.Marek Rogalski