ŚWIAT: Po środowym sporym spadku, wczoraj sytuacja na nowojorskiej giełdzie nie uległa wyraźniejszej poprawie - Dow Jones nieznacznie zyskał, a Nasdaq stracił. Cena złota utrzymywała się w okolicach 385 dolarów za uncję, jednak jest to i tak znacznie wyżej niż jeszcze kilka dni temu. W takiej sytuacji dolar ponownie zaczął tracić na wartości - kurs EUR/USD pokonał poziom 1,18 testując 1,1825. Później jednak kurs ponownie powrócił poniżej figury 1,18, a na wykresie intra-day coraz bardziej widoczna jest formacja podwójnego szczytu. Wskaźniki techniczne sugerują, że ostatnie wybicie do góry mogło być fałszywe, tym samym można by się spodziewać cen poniżej 1,17 w najbliższym czasie. Do tego potrzebne będzie jednak wyraźne pokonanie strefy 1,1750-60.
Podobnie jak ma to miejsce w ostatnich dniach danych makro nie ma dzisiaj wiele. Wczoraj kluczowymi były dane o cotygodniowym bezrobociu, niby lepsze, bo liczba podań spadła o 4 tys, jednak o 6 tys. do góry zrewidowano poprzednie dane, czyli w zasadzie nic się nie zmieniło. Dzisiaj rano przyszły informacje o cenach importu w Niemczech, które we wrześniu nieoczekiwanie spadły (o 0,2 proc. m/m i 2,6 proc. r/r). Zdaniem ekonomistów wpływ na to miało zbyt drożejące euro. Z kolei o godz. 10:00 opublikowane zostały informacje o saldzie obrotów bieżących w strefie euro w sierpniu. Nadwyżka wyniosła 2,9 mld EUR, wobec 1,3 mld EUR w lipcu i 7,9 mld EUR w sierpniu 2002 r. Natomiast agencja Bloomberg opublikowała wyniki ankiety przeprowadzonej wśród ekonomistów odnośnie poziomu stóp procentowych w USA. Przeważa pogląd, że FED wstrzyma się do marca przyszłego roku z zasygnalizowaniem zmiany polityki monetarnej. Najbliższe posiedzenie zaplanowane jest na wtorek w przyszłym tygodniu.
POLSKA: Poranek mógł jeszcze przyprawić niektórych o przyspieszone bicie serca, kurs euro przekroczył poziom 4,69. Później jednak było już tylko lepiej i złoty zaczął wyraźnie się umacniać. Wczoraj po południu pojawiły się "werbalne interwencje" ze strony członków rządu - zarówno premier Hausner jak i członek RPP Dariusz Rosati powiedzieli, że nie ma obecnie fundamentalnych powodów do tego, aby złoty się osłabiał. Po południu pojawiła się także wypowiedź Leszka Balcerowicza. Wstrzymał się on jednak od skomentowania bieżącej sytuacji na rynku walutowym powtarzając jedynie, że dla zapobieżenia procesu dekonwergencji konieczne jest przeprowadzenie głębokich reform budżetowych. Jednak widoczna poprawa na rynku obligacji (wczoraj doszło do dużej przeceny także za sprawą automatycznych zleceń stop-loss) spowodowała, że pomału powraca sentyment do naszej waluty. Można się spodziewać, że na początku przyszłego tygodnia ponownie znajdziemy się po mocnej stronie parytetu. Jednak dalsza sytuacja na rynku zależeć będzie od wyników przyszłotygodniowego posiedzenia RPP, spotkania wicepremiera Hausnera z klubem Unii Pracy, a także wyników bilansu płatniczego za wrzesień. Sytuacja nadal pozostaje nerwowa.
Marek Rogalski
Analityk walutowy