Trwa też bardzo aktywny handel walorami Stalexportu - właściciela zmieniło już ponad 2 mln tych papierów.
Powody słabego zachowania rynku są dwa. Na amerykańskich rynkach sytuacja zaczyna rozwijać się po myśli niedźwiedzi. S&P 500 szybko wrócił poniżej 1050 pkt, skłaniając do ostrożności przy prognozowaniu dalszej zwyżki. Nasdaq zatrzymał się, czy nawet nieznacznie naruszył, ośmiomiesięczną linię trendu, która od wiosny powstrzymywała kolejne zniżki. W sumie nie wygląda to dobrze, tym bardziej, że w dalszym ciągu zwiększa się w USA rentowność obligacji. W przypadku dziesięciolatek wynosi znów blisko 4,5%. To przybliża rynek do zmiany długookresowej tendencji. O trwałym wzroście rentowności będzie można mówić wraz z wyjściem ponad 4,6%. Jak ważny jest to czynnik najlepiej świadczy fakt, że z chwilą rozpoczęcia wyprzedaży obligacji znacznie zmalała dynamika zwyżki na rynkach akcji.
Możliwe pogorszenie notowań na świecie może pokrzyżować plany tym, którzy wierzą w mocne odbicie naszej giełdy, kiedy ostatecznie zakończy się publikacja wyników spółek za III kwartał. Wyników, dodajmy, nienajlepszych w przypadku dużych firm. Chodzi przede wszystkim o to, że rzadko która z nich osiągnęła większy zysk niż rok temu. To skłania do zastanowienia. Oczywiście, znów można wierzyć, że początek roku przyniesie wreszcie dynamiczny wzrost zysków. Wydaje się jednak, że poziom cen na rynku jest zbyt wysoki, by nabywać akcje w oparciu jedynie o takie nadzieje. Latem inwestorzy kupowali akcje licząc na fakty, a nie iluzje. Teraz jedynie dobra koniunktura na świecie powstrzymuje przed pozbywaniem się walorów przez rozczarowanych graczy. Kiedy zabraknie wsparcia ze świata podaż wzmocni swoją aktywność. Wtedy przełamanie tegorocznej linii trendu rosnącego nie powinno być problemem. Ta linia przebiega przy 1550 pkt.