ŚWIAT: Strach przed Al.-Quaidą, tak można skomentować to co dzieje się na EUR/USD i nie tylko. Ostatnie zamachy pokazały, że krucjata prezydenta Busha na niewiele się zdaje, a dodatkowo wpędza tylko Stany Zjednoczone w coraz większe koszta. Już ponad tydzień temu Alan Greenspan przestrzegał, że problem szybko rosnącego deficytu budżetowego będzie głównym w najbliższej przyszłości i może zagrozić ożywieniu amerykańskiej gospodarki. Tymczasem dodatkowo rośnie także deficyt handlowy, przez spory import z Chin i tym samym powraca słynny problem tzw. podwójnego deficytu. W takiej sytuacji warto zacytować wypowiedź głównego ekonomisty banku Morgan Stanley, który przed dwoma tygodniami mówił, że dla świata i dla Stanów Zjednoczonych dobry jest słaby, a nie silny dolar. Dodatkowo pogarsza się pozycja prezydenta Busha - jeszcze tak dawno nie ugięty, w ostatni weekend zgodził się na przekazanie władzy Irakijczykom już w drugiej połowie przyszłego roku. Czy to jednak coś zmieni- Raczej nie- gdyż i tak "de facto" będzie to rząd marionetkowy, a amerykańskie wojska i tak w tym kraju pozostaną. Tymczasem niezadowolenie dla polityki administracji George?a Busha pomału wzrasta - w minionym tygodniu na prywatną krucjatę przeciwko niemu wyruszył znany finansista George Soros ....
W takiej sytuacji nieco mniejsze znaczenie mają dane makro, które i tak zresztą nie pokazują nic zachwycającego. Można wręcz stwierdzić, że 7,2 wzrost PKB w III kwartale zaszkodził dolarowi, a nie mu pomógł, gdyż teraz wszystko odnoszone jest do tej pozytywnej wartości, która i tak zapewne zostanie skorygowana do dołu.
W efekcie europejska waluta znów staje się tzw. bezpieczną przystanią (ang. safe haven) - zresztą nie dziwne - gospodarki krajów "12-ki" pomału wychodzą na prostą, a główny ekonomista ECB, Otmar Issing, w zeszłym tygodniu mówił o konieczności zasygnalizowania rynkowi podwyżek stóp procentowych. Dodatkowo Europejski Bank Centralny słynie z tego, że rzadko wtrąca się w kwestie kursów walutowych....
Dzisiaj danych makro nie ma wiele. Nieco gorsza od oczekiwań okazała się opublikowana w południe figura z Eurostrefy, która pokazała spadek produkcji przemysłowej we wrześniu o 0,6 proc. m/m i 1,8 proc. r/r. Osłabiło to wspólną walutę, która obecnie kwotowana jest poniżej figury 1,18. Z kolei dane z USA o godz. 14:30 okazały się lepsze niż oczekiwano - wrześniowe zapasy wzrosły o 0,3 proc., a indeks aktywności przemysłowej w regionie Nowego Jorku wzrósł w listopadzie do rekordowego poziomu 41,01 pkt. po rewizji do góry w październiku na 34,11 pkt.
Technicznie okolice 1,1850 mogą zatrzymać marsz EUR/USD na północ i rynek wszedłby wtedy w obszar konsolidacji przed dalszym atakiem na czerwcowe maksima na 1,1930. Z drugiej jednak strony w sytuacji kiedy inwestorami zaczynają rządzić emocje i strach przed zamachami wszystko jest możliwe.