Istotnym argumentem dla podaży były w tym wypadku zniżki, jakie przeważały na giełdach światowych, a zwłaszcza amerykańskich. W następnych dniach tempo spadku było mniejsze, co można wiązać z bliskością dolnego ograniczenia trendu bocznego w okolicach 1550 pkt. Niedźwiedzie zachowały jednak przewagę skutecznie gasząc próby odbicia.
Indeks pozostaje w rezultacie w pobliżu wspomnianego wsparcia i choć dla wygenerowania sygnałów sprzedaży potrzeba jego jednoznacznego przełamania to jednak kilka elementów sugeruje, że wkrótce nastąpią kolejne testy. Potencjał popytu nie jest bowiem duży, co potwierdzają chociażby duże problemy już przy położonych stosunkowo blisko oporach. Jednym z nich jest przebita linia trendu wzrostowego łącząca dna z 28 października i 6 listopada. Próba powrotu powyżej zakończyła się niepowodzeniem, a biorąc pod uwagę, że wkrótce znajdzie się ona w pobliżu górnej granicy trendu bocznego na wysokości ok. 1598 pkt. również w perspektywie najbliższych sesji szanse na to są niewielkie. Spore obawy budzić także może zachowanie wskaźników. Niektóre z najszybszych oscylatorów (np. St5ochastic) weszły do stref wyprzedania, ale nie można jeszcze traktować tego jako elementu zwiększającego szanse obrony dolnej granicy konsolidacji, zwłaszcza że np. MACD i ROC zachowują się fatalnie i dały ostatnio sygnały sprzedaży. Równie słabo wygląda sytuacja indykatorów tygodniowych. Oscylatory w większości podążają w dół w wyraźnych ruchach spadkowych. Tygodniowe MACD i ROC znajdują się poniżej poziomów sygnału, a ostatni wygenerował niekorzystny sygnał w minionym tygodniu.
Powyższy obraz nie daje więc powodów do optymizmu. Nie tylko duże jest bowiem prawdopodobieństwo prób wyjścia dołem z trendu bocznego, ale też rośnie ryzyko, że będą one skuteczne. Byłby to dla rynku bardzo zły sygnał otwierający drogę dla większej przeceny w najbliższym czasie. Biorąc pod uwagę zakres obecnego horyzontu w takim wypadku można spodziewać się przeceny przynajmniej do lokalnych dołków z II połowy października na wysokości 1507 pkt. i zasięg ten należałoby traktować jako plan minimum. Po drodze mamy jeszcze jedno mocniejsze wsparcie w postaci linii trendu zwyżkowego z końca kwietnia przebiegającej obecnie na wysokości 1549 pkt. Można więc traktować ją jako uzupełnienie i wzmocnienie dolnego przedziału stabilizacji, ale jest raczej wątpliwe by w razie jego sforsowania linia trendu zdołała powstrzymać napór podaży.
Podsumowując, indeks ciągle pozostaje w obrębie konsolidacji, która ma miejsce w strefie 1552-1598 pkt. i do czasu przełamania któregoś z tych ograniczeń nie na co mówić o wiarygodniejszych sygnałach sugerujących kierunek ruchu. Ostatni tydzień też nie dał jeszcze istotniejszych rozstrzygnięć, niemniej jednak kilka sygnałów świadczących o coraz większej słabości sugeruje dużą ostrożność jeśli chodzi o przesądzanie poprawy w najbliższym czasie. Wręcz przeciwnie takie przesłanki, jak pogarszające się zachowanie wskaźników, czy też problemy już przy pierwszych oporach robią negatywne wrażenie i przemawiają za tym, że w perspektywie najbliższych sesji przewaga niedźwiedzi utrzyma się. Jest więc wysoce prawdopodobne, że wkrótce dojdzie do ataku na dolne ograniczenie horyzontu, którego pokonanie byłoby mocnym sygnałem sprzedaży. Groźba realizacji tego negatywnego scenariusza jest spora, a zasięg stabilizacji sugeruje po wybiciu dołem spadek przynajmniej w okolice dołków z II połowy października. Stąd już natomiast niedaleko do kluczowego w obecnych warunkach wsparcia w przedziale 1477-1484 pkt. i w należy liczyć się z tym, że w perspektywie najbliższych tygodni i tę barierę podaż może solidniej przetestować.