ŚWIAT: Przebicie 1,1930 powoduje, że można napisać "sky is the limit". Obecnie najbliższym oporem poza psychologicznymi 1,20 jest 1,21. Klimat wokół dolara staje się coraz bardziej negatywny, wczorajszy raport pokazał, że inwestorzy zagraniczni wycofali z amerykańskich papierów skarbowych blisko 20 mld USD. Pośrednio traci na tym też amerykańska giełda. Opublikowany wczoraj 0,0 proc. wzrost wskaźnika inflacji CPI pokazał, że rosną koszty produkcji a nie rosną ceny konsumpcyjne - może się zatem okazać, że zyski będą mniejsze. Zerowe CPI powoduje też, że FED nadal będzie utrzymywał niskie stopy co może powodować dalszą ucieczkę kapitałów z USA. Do tego dochodzi wzrost protekcjonizmu Stanów Zjednoczonych w handlu zagranicznym, co wzbudza obawy, że amerykańskiej administracji zależy na słabym dolarze. Rosną także ropa i złoto, które dzisiaj nad ranem osiągnęło poziom 400 dolarów za uncję. Dodatkowo po rynku krążą plotki, że przeciwko dolarowi może grać również George Soros, który ponad tydzień temu zapowiedział swoją krucjatę przeciwko obecnej administracji USA. W efekcie splot czynników robi się coraz bardziej negatywny dla "zielonego". Wydaje się, że sytuację może zmienić, albo jakaś zaplanowana interwencja banków centralnych (dzisiaj na jenie interweniował już Bank of Japan), albo wyraźne komunikaty ze strony FEDu co do zmiany polityki monetarnej na co się jednak nie zanosi.
Danych makro nie było dzisiaj wiele - w południe dowiedzieliśmy się, że nadwyżka handlowa w strefie euro we wrześniu wzrosła do poziomu 8,5 mld EUR z 7,5 mld EUR po korekcie w sierpniu, z kolei o godz. 14:30 podano, że wbrew wcześniejszym szacunkom sprzedaż nowych domów w USA wzrosła w październiku o 2,9 proc. do 1,960 mln z 1,905 mln we wrześniu.
Krótkoterminowo jednak wydaje się, że możliwa jest korekta, chociażby dla uspokojenia "gorących głów". Tezę tą potwierdziło zachowanie się kursu przy poziomie 1,1930 który został dzisiaj przełamany. Wskaźniki godzinowe pokazują, że możliwa jest korekta nawet w rejon 1,1850-1,1870. Jednak w dłuższym terminie wskaźniki pokazują, że obowiązującym trendem jest wzrostowy i strategia inwestycyjna powinna koncentrować się bardziej na tzw. łapaniu dołków, a nie górek.
POLSKA: Wczoraj wieczorem doszło do nieznacznego naruszenia poziomu parytetu jednak później powróciliśmy do okolic 0,4 proc. odchylenia po mocnej stronie. W najnowszym wydaniu "Polityki" prezydent Aleksander Kwaśniewski poparł program Jerzego Hausnera i wezwał do budowania szerokiego frontu politycznego. Dzisiaj minister Raczko zapowiedział, że zwróci się do nowej Rady Polityki Pieniężnej o ponownie rozważenie możliwości wykorzystania rezerwy rewaluacyjnej NBP. Jego zdaniem temat obecnych zasad księgowości i ewentualnych zmian w tym zakresie jest otwarty. Nieco pogarsza to jednak klimat wokół nowej Rady - na pewno będzie musiała ona odpierać spore naciski polityczne, a może być to trudne, gdyż sama taka będzie. Dzisiaj Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową podał, że tegoroczne dochody budżetowe mogą być mniejsze o 5,6 mld zł, głównie przez mniejsze wpływy z podatków. Zwraca się również uwagę na nienajlepszą relację finansowania budżetu, gdzie dominuje zwiększa się emisje papierów wartościowych nie dbając o wpływy z prywatyzacji. Tymczasem o godz. 13:30 poinformowano, że nie udało się sprzedać całej oferty 2,0 mld zł pięcioletnich obligacji. Popyt wyniósł jedynie 1,77 mld zł z czego zaakceptowano 1,49 mld zł - średnia rentowność wzrosła znacząco do 6,689 proc. Złoty nie zareagował jednak na tą informację - nadal utrzymywaliśmy się po mocnej stronie parytetu. Wydaje się, że w najbliższym czasie sytuacja ta nie powinna się znacząco zmienić. Marek Rogalski
Analityk walutowy